|
Krajobraz z wiatrakiem coraz milej widziany
Ewa Ginalska, Piotr Ginalski
"Energia Gigawat" 09.2002
Wiatr postrzegany jest przez wielu jako
główne źródło energii odnawialnej. Energia słoneczna jest wciąż
stosunkowo droga, a wykorzystywanie energii falowania morskiego
czy też przypływów napotyka wiele przeszkód - zarówno finansowych
jak również technicznych. Wiatr ma tę przewagę, że jego wykorzystanie
do produkcji energii elektrycznej jest nie tylko coraz łatwiejsze
technologicznie, ale i tańsze, a poza tym wiatr wieje wszędzie
(choć z różną siłą i natężeniem). Kariera elektrowni wiatrowych
- dotąd postrzeganych jako nieznaczące źródło energii - dopiero
się zaczyna...
Pierwsze prototypy elektrowni wiatrowej powstawały
w latach osiemdziesiątych XIX wieku. W 1888 roku Charles F. Brok
zbudował pierwszą automatycznie działającą elektrownię wiatrową
- miała ona, jak na tamte czasy, znaczne wymiary - skrzydła wykonane
z drzewa cedrowego mierzyły 17 metrów. Konstrukcja ta, choć działała
przez niemal 20 lat, nie była zbyt wydajna. Dopiero jej udoskonalenie,
polegające na zamianie ogromnej liczby wolno obracających się
skrzydeł (u Broka aż 144!) na trzy szybko wirujące w powietrzu
skrzydła przyniosło narodziny ekonomicznie użytecznych elektrowni
wiatrowych.
Tak naprawdę dopiero pierwszy kryzys naftowy
lat siedemdziesiątych przypomniał o konieczności rozwoju technologii
wykorzystujących odnawialne źródła energii. Najszerszym echem
odbiło się to w Stanach Zjednoczonych, gdzie powstał rządowy program
"Wind Program California", a jego efektem jest jeden
z ciekawszych widoków w Kalifornii - park wiatrowy w Palm Springs,
gdzie znajduje się dokładnie 1000 turbin wiatrowych. Jednak wraz
z wygaśnięciem rządowych dotacji, pomysły związane z wykorzystaniem
wiatru ucichły. Wprawdzie lata osiemdziesiąte przyniosły wzrost
świadomości ekologicznej społeczeństw i tym samym popularyzację
odnawialnych źródeł energii - to jednak na przeszkodzie wielu
inicjatywom budowy wiatraków pojawiała się kwestia zgubnego wpływu
tych nowoczesnych budowli na wygląd krajobrazu. Problem przez
lata wydawał się nie do przezwyciężenia, jednak po niemal dwóch
dziesiątkach lat działań zarówno rządów, koncernów energetycznych
jak i organizacji ekologicznych, społeczeństwo dało się przekonać.
Na fali wzrastającego poparcia dla inicjatyw
związanych z odnawialnymi źródłami energii, rządy wielu państw
zaczęły stawiać na masowe przetwarzanie odnawialnej energii pochodzącej
z wiatru, słońca i biomasy- na prąd elektryczny. Śmiało można
powiedzieć, że obecnie panuje moda na ten rodzaj energii, a wynika
ona z konieczności zapewnienia zróżnicowanych źródeł energii,
bezpieczeństwa dostaw i wyższego zapotrzebowania na czystą, nieszkodliwą
dla środowiska technologię przetwarzania.
Spośród energii odnawialnych prym w masowym
wykorzystaniu wiedzie obecnie zdecydowanie energia wiatrowa. Przemawiają
za tym przede wszystkim korzyści ekonomiczne i środowiskowe. Jest
to technologia coraz tańsza w eksploatacji i pewna w zastosowaniu
- wszystkie turbiny wiatrowe mają obecnie aż 25 letnią gwarancję
na trwałość, a ich efektywność przekracza 99%. Jest także przyjazna
środowisku - nie emituje żadnych szkodliwych substancji do środowiska,
zużywa śladowe ilości wody (oczyszczanie skrzydeł - 0,004 l/ kWh),
koegzystuje z rolnictwem, a nawet hodowlą bydła (Wielka Brytania).
Jedynym problemem pozostaje problem konkurencyjności sektora -
chociaż energia wiatrowa jest stosunkowo coraz tańsza to i tak
jej produkcja jest droższa od tradycyjnie wytwarzanej energii.
Wprawdzie prognozy ekonomiczne mówią o dalszym spadku kosztów
wytwarzania energii z wiatru (do 3 - 4 centów/kWh w 2020, podczas
gdy energia jądrowa ma kosztować 4 - 6 centów/kWh), jednak problem
kosztów tych inwestycji jest zmorą wielu przedsiębiorców, a nawet
koncernów energetycznych. Właśnie tu potrzebna jest aktywność
rządów poszczególnych krajów czy organizacji międzynarodowych.
Tylko odgórne regulacje rządowe czy stanowe mogą stworzyć korzystny
klimat i jasne perspektywy rozwoju sektora energetyki źródeł odnawialnych.
Chodzi przy tym o stworzenie rynku dla takiej energii oraz o obniżenie
kosztów inwestycji poprzez różnego rodzaju ulgi podatkowe czy
też inicjatywy finansowe, tak aby podwyższyć konkurencyjność sektora
i zapewnić jego długofalowy rozwój. Tylko tak zaplanowane działania
przynoszą rezultaty w postaci coraz większego udziału procentowego
źródeł odnawialnych w ogólnym zużyciu energii elektrycznej. Działania
te muszą być jednak trwałe - krótkie akcje nie przynoszą rezultatu
(upadek amerykańskiego programu Wind Program California), a
zbyt szybkie odejście od systemu ulg podatkowych może wręcz wywołać
kryzys sektora energii odnawialnej. Stało się tak w Holandii,
gdzie niespodziewany rządowy projekt odejścia od systemu ulg podatkowych
dla elektrowni wiatrowych wywołał nie tylko oburzenie środowisk
ekologicznych, ale także wstrzymanie - na razie na czas zapadnięcia
ostatecznej decyzji - zaplanowanych już inwestycji w sektorze.
Generalnie atmosfera wokół inwestycji w
sektorze energii odnawialnej jest sprzyjająca, ale wymaga stałego
wsparcia zarówno finansowego jak i programowego ze strony organów
rządowych. Z pewnością problematyka energetyki ze źródeł odnawialnych
nabrała szczególnego znaczenia w obliczu postanowień Protokołu
z Kyoto oraz decyzji Komisji Europejskiej. Protokół z Kyoto, obligując
państwa podpisujące go do znacznego ograniczenia emisji dwutlenku
węgla do atmosfery, przyspieszył zastosowanie przyjaznych środowisku
technologii pozyskiwania energii elektrycznej. Nowe standardy
Unii Europejskiej w odniesieniu do struktury zużycia energii elektrycznej
w krajach członkowskich mówią, że docelowo aż 12% użytkowanej
energii elektrycznej powinno pochodzić z odnawialnych źródeł energii,
przy czym akcent kładzie się na stosunkowo niedrogą (w porównaniu
do innych źródeł odnawialnych) i najlepiej rozwiniętą technologię
przetwarzania energii wiatru. Wobec tak surowych wymagań, państwa
członkowskie musiały podjąć zdecydowane i szybkie działania.
Unijne instytucje poświęciły wiele uwagi
problemowi sektora w Wielkiej Brytanii. Według unijnych ekspertów
to właśnie w tym kraju jest najwięcej do zrobienia w kwestii rozwoju
elektrowni wiatrowych. Społeczeństwo brytyjskie, choć bardzo świadome
zagrożeń ekologicznych i niezbędnych dla zapobieżenia degradacji
środowiska działań, dotąd nie chciało zgodzić się na masowe wykorzystanie
wiatraków. Głównym argumentem przeciw były sprawy estetyki i zachwiania
harmonijnego wyglądu otoczenia. Jednak dzięki szerszej kampanii
rządowej na rzecz odnawialnych źródeł energii stanowisko to uległo
zmianie. Kampania ta miała stworzyć jasne ramy prawne dla sprawnego
i długofalowego rozwoju elektrowni wykorzystujących odnawialne
źródła energii oraz zyskać społeczne poparcie dla tej inicjatywy.
W efekcie powstał najpełniejszy system wspierania
elektrowni wiatrowych. W kwietniu 2002 roku Ministerstwo Przemysłu
i Handlu Wielkiej Brytanii zobowiązało wszystkich dostawców energii
elektrycznej do pozyskania co najmniej 3% (a od 2010 roku: 10%)
swej produkcji energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. Jednocześnie
postanowiono, że niewypełnienie tego obowiązku spowoduje natychmiastową
utratę licencji. Ponadto znaczący wytwórcy energii odnawialnej
dodatkowo zostaną zwolnieni z tzw. zielonego podatku (green tax),
który został wprowadzony w 2001 roku dla ograniczenia zużycia
energii przez podmioty gospodarcze.
Działania brytyjskiego rządu przybliżają
realizację 12% unijnego standardu, choć obecnie udział odnawialnych
źródeł energii w całkowitym zużyciu energii w Wielkiej Brytanii
sięga jedynie 2%. Przed Anglią jeszcze długa droga do osiągnięcia
wyznaczonych wyników, jednak - co najważniejsze - stworzono już
korzystną atmosferę, zarówno ekonomiczną jak i społeczną wokół
inwestycji w sektorze. Wielka Brytania stojąc u progu debaty na
temat bezpieczeństwa energetycznego kraju już wybrała właściwe
rozwiązanie. Jak pokazują sierpniowe badania opinii publicznej
społeczeństwo w końcu zdecydowało się: 72% badanych opowiedziało
się za wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii, 84% zgadza
się na wybudowanie w swoim sąsiedztwie elektrowni wiatrowej, a
aż 78% mówi zdecydowane nie elektrowniom jądrowym.
Na tle tych zaskakujących wyników okazale
prezentuje się najnowszy brytyjski projekt wiatrowy. Farmy wiatrowe
usytuowane głównie na wschodnim wybrzeżu Anglii, zarówno na lądzie
jak i na wodzie, miałyby docelowo dostarczać nawet do 25% energii
elektrycznej w skali całego kraju. Projekt ten uzyskał już spore
poparcie zarówno wśród okolicznych mieszkańców jak i organizacji
ekologicznych. Przy udziale Greenpeace i koncernu energetycznego
TXU, niezależni eksperci opracowali raport The Sea Wind East
Report.
Szczegółowa analiza wspiera projekt, choć
zaleca zwiększenie inwestycji na wodzie ze względu na zdecydowanie
wyższą wydajność energetyczną (20 - 30%).
Elektrownie wiatrowe w jednych krajach dopiero
powstają, w innych są planowane, a w jeszcze innych zdążyły już
na trwałe wrosnąć w krajobraz.
Dania jest najlepszym przykładem kraju gdzie
ogromne wiatraki, zarówno na lądzie jak i na morzu, już nikogo
nie dziwią, a ich obecność w krajobrazie jest zupełnie oczywista.
Ten niewielki kraj zdecydowanie przoduje w statystykach energetycznych
i w chwili obecnej daleko wyprzedza unijne standardy produkując
18% energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych, przy czym energia
wiatru stanowi tu co najmniej 13%. Długofalowy plan rozwoju energetycznego
Danii sformułowany w 2000 roku przewiduje docelowy 40% udział
energii odnawialnej w produkcji elektryczności. W ten sposób kraj
ten pozostaje niedoścignionym europejskim wzorem, którego prędko
nie uda się przeskoczyć.
Jednak i inne europejskie kraje rozwijają
swój sektor energii odnawialnej. Z pewnością sporą konkurencją
dla Danii są Niemcy i Hiszpania, gdzie udział odnawialnych technologii
w produkcji energii elektrycznej stale rośnie i obecnie waha się
na poziomie 5%. Na szczególną uwagę zasługuje dynamika inwestycji
w tym sektorze, którą można ostatnio zaobserwować w Niemczech.
Obecnie jest to największy rynek energii
odnawialnej i związanych z nią technologii. To właśnie tu możemy
zobaczyć największe turbiny, największe farmy i największe wiatraki
(średnica łopat największego wiatraka wynosi 80 m). Już wkrótce
ma powstać największa w tej części Europy elektrownia wiatrowa
na wodzie w Wilhelmshaven. (Warto w tym miejscu wspomnieć, ze
wcześniejsze rekordy należały do Danii.)
Wyścig w dziedzinie elektrowni wiatrowych
ma miejsce także w Stanach Zjednoczonych, czyli poza obszarem
wysokich wymagań standardów Unii Europejskiej oraz kwot redukcyjnych
Protokołu z Kyoto. Energia wiatrowa w ostatnich miesiącach zyskała
sporo na znaczeniu w obliczu amerykańskiej debaty na temat bezpieczeństwa
i zróżnicowania zaopatrzenia energetycznego kraju, jak również
wobec wydarzeń ostatniego roku. W związku z rosnącym zapotrzebowaniem
energetycznym Stanów Zjednoczonych, energetyka źródeł odnawialnych
może stanowić alternatywę dla rozwoju elektrowni jądrowych oraz
dla groźby większego uzależnienia od zewnętrznych dostaw paliw
energetycznych. Rząd federalny, bazując na doświadczeniu nieudanych
projektów lat 70. i 80., przygotował ustawę energetyczną "energy
policy bill", która przewiduje długofalowe wspieranie rozwoju
energetyki źródeł odnawialnych. Zakłada ona zróżnicowane ulgi
podatkowe i specjalne kredyty inwestycyjne - z naciskiem na szczególną
pomoc dla inwestycji indywidualnych (80% dotychczasowych inwestycji
w elektrownie wiatrowe stanowią w USA nakłady indywidualne).
Na zlecenie rządu federalnego przeprowadzono
badania wydajności energetycznej kraju. Na podstawie analiz siły,
natężenia i zmienności wiatrów oraz prognozowanego wzrostu zużycia
energii Zespół Laboratoriów Północnego Pacyfiku określił realny
docelowy poziom energii wiatrowej w skali zużycia energii w USA
na poziomie 20%, przy założeniu, że należałoby przeznaczyć pod
wiatraki 0,6% powierzchni kraju. Niestety obecnie poziom energii
odnawialnej w USA wynosi 2%, do czego z pewnością przyczynił się
zaniżony system kwot energii odnawialnej przewidziany dla każdego
ze stanów. Już w nieodległej przyszłości sytuacja ta powinna ulec
zmianie. Świadczą o tym coraz śmielsze i większe projekty elektrowni
wiatrowych - "New England Project" czy "Boundary
Mountains Wind Park". Co ciekawe wiele spośród obecnie realizowanych
projektów było regularnie odrzucanych przez miejscowe władze czy
społeczności ze względu na "obniżenie wartości krajobrazowych
okolicy" - tak np. przez lata odrzucano projekt Boundary
Mountains Wind Park, gdyż wiatraki byłyby widoczne z malowniczych
tras górskich.
Jak twierdzą brytyjscy ekolodzy, po prostu
trzeba przyzwyczaić się do wiatraków, bo obecnie nie można już
mówić o technologii, która nie ma wpływu na środowisko. W przypadku
elektrowni wiatrowych ma miejsce jedynie utrata walorów estetycznych,
a gust i estetyka ewoluują...
Zgodnie z ogólnoświatowym trendem, także
i w Polsce rośnie zainteresowanie odnawialnymi źródłami energii.
W skali porównawczej wypadamy bardzo słabo - u nas dopiero powstają
pierwsze elektrownie wiatrowe. I od samego początku swego istnienia
napotykają ogromne trudności
Polska wchodząc do Unii Europejskiej będzie
musiała z czasem spełniać standardy dotyczące energii odnawialnej,
czyli 12% energii odnawialnej w ogólnym bilansie energetycznym.
Dla rozwiniętych krajów zachodnich nie jest to tak odległy poziom
jak dla nas.
W chwili obecnej trudno dokładnie określić,
ile krajowego zużycia energii pochodzi z odnawialnych źródeł -
z pewnością liczba ta nie przekroczy 1%.
W tej sytuacji powinny zostać podjęte niezbędne
środki dla sprawnego i długofalowego rozwoju sektora energii odnawialnej.
Niestety na drodze rozwoju tego sektora w Polsce stoi wiele przeszkód.
Z jednej strony są to sztywne przepisy dotyczące zakupu energii
ze źródeł odnawialnych, zasady bilansowania rynku energetycznego,
a z drugiej - trudności związane z finansowaniem inwestycji czy
też uzyskaniem zgody na lokalizację wiatraków.
Rozporządzenie Ministra Gospodarki z 15 grudnia
2000 roku, regulujące zasady zakupu energii elektrycznej ze źródeł
niekonwencjonalnych i odnawialnych, odchodzi od odgórnie określonej
ceny za jednostkę energii oraz znosi kwoty zakupowe. Z kolei obowiązujące
od 1 lipca br. zasady funkcjonowania rynku bilansującego (wprowadzone
przez Polskie Sieci Energetyczne), narzucają elektrowniom wiatrowym
obowiązek prognozowania z 48-godzinnym wyprzedzeniem godzinowego
grafiku dostaw energii. Jest to niemożliwe, choćby z tego względu,
że wiatr jest naturą zmienną i wieje, kiedy chce i jak chce. Niestety
za odstępstwa od prognozowanych dostaw płacić ma dostawca, a przecież
siła wiatru nie zależy od niego. Wprawdzie Urząd Regulacji Energetyki
zapowiedział zmiany w tych przepisach, jednak elektrownie będą
musiały poczekać na stosowne decyzje. Inną ważną kwestią jest
problem kosztów podłączenia elektrowni wiatrowych do sieci. W
Polsce taki obowiązek spoczywa na inwestorze, tymczasem w większości
państw zachodnich podłączenie finansują zakłady energetyczne.
Nie tylko obszary nadmorskie, ale całkiem
spora część Polski nadaje się do budowy elektrowni wiatrowych
(Wybrzeże, Kujawy, Wielkopolska, okolice Łodzi). Oprócz korzystniejszych
i prostszych rozwiązań prawnych w dziedzinie energii odnawialnej,
niezbędne jest także stworzenie korzystnego klimatu społecznego
poparcia dla tego rodzaju inwestycji. Wprawdzie do rzadkości należą
u nas argumenty z grupy estetyki krajobrazu, ale podnoszone są
opinie o niszczeniu terenów rolniczych, zagrożeniu ptaków i zwierząt
hodowlanych.
Z pewnością w tej kwestii przydałaby się
nam solidna kampania informacyjna. Dobrze się składa, że energetyka
wiatrowa to najszybciej rozwijająca się gałąź energetyki. W obliczu
stale wzrastającego zapotrzebowania energetycznego świata, jak
i pogarszającego się stanu środowiska naturalnego wydaje się ona
być nie tylko dobrym, ale i realnym rozwiązaniem.
|