|
Rynek energetyki wiatrowej w Danii
Wojciech Głoćko
EPA Spółka z o.o.
Dział Nowych Technologii
Artykuł zamieszczony został w kwietniowym numerze
czasopisma "Czysta Energia"
Dania, obok Niemiec i Hiszpanii, to europejski
lider energetyki wiatrowej. Na sukces tego niewielkiego kraju
złożyło się wiele czynników. Jednym z najważniejszych była przemyślana
i zaplanowana rządowa strategia promowania energetyki odnawialnej.
Rozwiązania stosowane w Danii stały się podstawą tworzenia podobnych
systemów wspierania zielonej energii na całym świecie. Warto,
aby w obliczu dyskusji na temat naszej rodzimej polityki, przyjrzeć
się jak poradzili sobie z tym europejscy potentaci.
Duńska energetyka wiatrowa związana jest
z całym obszarem państwa, obejmując swym zasięgiem zarówno ląd
jak i obszary morskie. Poza kilkoma dużymi parkami wiatrowymi
praktycznie nie spotyka się zespołów elektrowni wiatrowych. Najczęściej
zaobserwować można pojedyncze nowoczesne, turbiny wiatrowej zainstalowane
na terenach wiejskich w pobliżu duńskiej linii brzegowej Wynika
to z preferencji planistycznych władz i przed wszystkim prawa
preferującego posiadaczy pojedynczych urządzeń (choć co ciekawe
nie było to intencją jego autorów). 80 procent duńskich elektrowni
wiatrowych należy do prywatnych firm i osób fizycznych, pozostałe
20 procent jest własnością zakładów energetycznych.
Aż do roku 1992 planowanie parków wiatrowych
i ich lokalizacja znajdowało się w rękach władz lokalnych. Podoban
sytuacja ma miejsce obecnie w Polsce, gdzie miejscowy plan zabudowy
przestrzennej ustalany jest przez władze gmin. Okazało się jednak,
że brak koordynacji powoduje liczne problemy, a większość zaplanowanych
inwestycji posiada poważne wady prawne i formalne. W 1992 roku
system uległ całkowitej zmianie. Powołano do życia nadrzędny organ,
którego celem była weryfikacja planów poszczególnych jednostek
samorządowych, koordynacja ich działań i co najważniejsze stymulacja
władz lokalnych do szybszego wprowadzania energetyki wiatrowej
do swoich planów rozwoju. Gminy zgłaszają swoje propozycje lokalizacji
inwestycji, które po rozpatrzeniu przez władze (akceptacja lokalnej
społeczności, ocena wpływu na środowisko, inne planowane inwestycje,
sytuacja gminy i jej perspektywy rozwoju) otrzymują zgodę na realizację.
Obecnie, w wyniku nowego systemu, zaplanowanych jest w Danii kilkadziesiąt
miejsc, na których możliwe jest wybudowanie turbin wiatrowych
o łącznej mocy 2.600 MW.
Aby dodatkowo wspomóc gminy i zachęcić do
inwestowania, wprowadzono w 1991 roku ogólnonarodowy system pomiarów
charakterystyki wietrzności pod kątem wykorzystania wiatru do
produkcji energii. Otrzymane z ponad 4800 turbin wiatrowych i
masztów pomiarowych dane posłużyły do utworzenia narodowego atlasu
wiatrów. Wyniki są corocznie uaktualniane, co pozwala oszacować
produktywność i atrakcyjność energetyczną niemal każdego zakątka
Danii. Jest to o tyle ważne, że do minimum ogranicza ryzyko związane
z czynnikiem naturalnym - wiatrem. Każdy inwestor wie jak ważne
jest posiadanie wiedzy na temat prędkości wiatru na terenie planowanej
inwestycji i to najlepiej uzyskanej na podstawie długoletnich
badań. Dzięki zapobiegliwości władz w Danii taka wiedza jest ogólnie
dostępna.
W początkowym okresie rozwoju istniały wydawało
się, że problemem będzie podłączanie, ze względu na ich specyfikę
pracy, tak dużej ilości turbin wiatrowych do sieci energetycznej.
Przeprowadzone badania wykazały jednak, że były to obawy nieuzasadnione.
Wprawdzie wyliczona granica bezpieczeństwa, pozwalała wprowadzić
do sieci energetycznej do 10 procent energii pochodzącej z turbin
wiatrowych, to jednak już wkrótce niektóre z zakładów energetycznych
położonych na w zachodniej części kraju przesyłały swoimi sieciami
blisko dwa razy tyle to bez żadnych negatywnych skutków. Obecnie
podłączenie parku wiatrowego do sieci nie stanowi problemu ani
technicznego ani prawnego. Zakłady energetyczne zobligowane są
do zapewnienia podłączenia każdej nowej instalacji o mocy wyższej
niż 1.5 MW i znajdującej się na terenach wytypowanych przez władze
lokalne i krajowe. Inwestor ponosi koszt wybudowania odpowiedniego
transformatora, a w przypadku turbin mniejszych niż 1.5 MW również
koszt linii średniego napięcia, który jest relatywnie niski. Nad
rozwojem rynku czuwa Duńska Agencja Energetyczna, której zadaniem
jest między innymi planowanie rozbudowy sieci przesyłowych tak,
aby mogły one pomieścić cała wyprodukowaną energie elektryczną.
Jedyną nierozwiązaną kwestią wydaje się określenie
jak ma wyglądać nowy system sprzedaży energii. W przeszłości inwestorzy
mogli liczyć na uzyskanie stałej ceny na poziomie 0,60 DKK za
kWh. Określana ona była w oparciu o 85% współczynnik ceny energii
elektrycznej sprzedawanej przez lokalny zakład energetyczny (0,33
DKK - średnia dla Danii) i dopłaty związane z redukcją emisji
dwutlenku węgla (0,10 DKK) oraz rozliczeniami podatkowymi (0,17
DKK). Takie jednak rozwiązanie miało swoje wady. Trudno było określić
jaki poziom stałych cen zaakceptowany zostanie przez rynek. Ustalona,
wysoka cena zakupu wyprodukowanej kilowatogodziny pochodzącej
ze Ąródeł odnawialnych nie odzwierciedlała właściwych kosztów
jej wytworzenia. Z kolei zbyt niska zahamować mogła rozwój całej
energetyki odnawialnej. Warto również pamiętać, że cena stała
wynika z polityki państwa i jako taka może zostać zmieniona w
każdej chwili. Powodowało to niepewność inwestorów co do czasu,
w którym dany poziom cen zostanie utrzymany.
Szczegóły nowego systemu nie są jeszcze znane.
Dyskutowane są rozwiązania związane zarówno modyfikacją systemu
"stałej ceny" jak i nowy model "zielonych certyfikatów".
Czas pokaże, który z nich stanie się obowiązujący w najbliższej
przyszłości. Prawdopodobnie stary system, zmodernizowany pod kątem
rozwoju energetyki na morzu, nadal będzie obowiązywał do końca
roku 2003. Wtedy to nastąpić ma inauguracja rozwiązania zwanego
"RPS - Renewable Port folio Standard) opartego na handlu
certyfikatami zielonej energii. W praktyce cena zielonej energii
składać się będzie z ceny energii, której poziom ma być jednakowy
jak dla energii pochodzącej ze Ąródeł konwencjonalnych oraz ceny
zielonego certyfikatu. Oba te składniki mają wzajemnie na siebie
oddziaływać. Obniżenie się jednego z nich powodować ma wzrost
drugiego.
Ideą wcielenia w życie takiego właśnie, nowego
systemu była chęć wprowadzenie konkurencji wśród producentów zielonej
energii oraz obniżenie i urealnienie kosztów jej wytworzenia.
Odbije się to bezpośrednio na wynikach finansowych właścicieli
farm wiatrowych ale Ci, których koszt produkcji jest niski nadal
będą osiągać zyski. Oczywiście konkurencja cenowa obejmie również
producentów turbin, właścicieli ziemi dzierżawionej pod budowę
parków wiatrowych, firmy deweloperskie i projektowe. Jest to jednak
cena, którą trzeba zapłacić za liberalizację rynku energii odnawialnej.
A że taka liberalizacja nastąpi można być pewnym skoro nacisk
na to kładzie sama Unia Europejska. Na razie jednak Dania stoi
u progu ważnej decyzji a dyskusjom ciągle nie widać końca. Miejmy
jednak nadzieje, że jeden z europejskich liderów rozwoju energetyki
wiatrowej poradzi sobie już wkrótce z obecnym kryzysem, choć trzeba
oczywiście mieć na uwadze, że jest to kryzys, w przeciwieństwie
do sytuacji w naszym kraju, wynikający z nadmiaru bogactwa.
Wojciech Głoćko
EPA Spółka z o.o.
Dział Nowych Technologii
|