|
Giełda Zielonej Energii uporządkuje branżę
Projekt zmian prawa energetycznego,
które umożliwią certyfikację energii ze zródeł odnawialnych, powinien
stanąć na forum rządu we wrześniu. Tak deklaruje Ministerstwo
Gospodarki. Polski Komitet Energii Elektrycznej proponuje, aby
równolegle z pracami nad projektem trwała organizacja Giełdy Zielonej
Energii.
Mimo wprowadzenia w tym roku rozporządzenia
obligującego wszystkie podmioty, obracające energią elektryczną
i ją dystrybuujące, do zakupu prądu ze zródeł odnawialnych (2,4
proc. sprzedaży), na rynku "zielonej energii" nadal panuje wolnoamerykanka.
Objęte obowiązkiem spółki obrotu i dystrybutorzy prądu narzekają,
że energii ze zródeł odnawialnych jest za mało, a jej producenci
narzucają horrendalne ceny rzędu 600 zł, a nawet 1 tys. zł za
MWh. Jednocześnie w branży krążą pogłoski, że Urząd Regulacji
Energetyki w procesie zatwierdzania taryf nie będzie akceptował
kosztów wyższych niż 300 zł za MWh, co oznacza, że spółki dystrybucyjne
musiałyby dopłacać do obowiązkowo kupowanej energii. Wśród wytwórców
ekologicznego prądu nie ma konkurencji. Spółki dystrybucyjne usiłują
ją wymusić, ogłaszając przetargi na dostawę "zielonej energii",
jednak nikt w nich nie startuje - twierdzi przedstawiciel jednego
z za kładów energetycznych. Chętnie startowalibyśmy w takich przetargach,
jednak ze względu na ogromne ryzyko wstrzymujemy się z inwestowaniem
w energetykę odnawialną. Handel "zieloną energią" odbywa się nie
na zasadach rynkowych, lecz poprzez nieformalne układy. W konsekwencji
nie mamy żadnej gwarancji zwrotu zainwestowanych środków, mimo
że - według naszych kalkulacji - cena netto produkowanej przez
nas energii wiatrowej wynosiłaby 320-350 zł za MWh - mówi Joulia
Stroganowa, dyrektor ds. Energetyki wiatrowej MVV Polska.
Nie sprzyjająca aura
Najkorzystniejszą sytuację mają spółki dystrybucyjne
dysponujące własnymi ˇródłami ekologicznej energii. Niektórzy
dystrybutorzy prądu planują ich rozbudowę. - Myślimy o budowie
kilku wiatraków o mocy 2-4 MW w okolicy Bełchatowa. Ich produkcja
zapewniłaby nam przynajmniej częściową realizację obowiązku zakupu
"zielonej energii"- mówi Włodzimierz Wędołowski, prezes Zakładu
Energetycznego Łódˇ-Teren. Budowa własnych ˇródeł nie rozwiązuje
jednak problemu spółek zlokalizowanych w regionach o nie sprzyjających
energetyce wiatrowej i wodnej warunkach pogodowych lub geograficznych.
Receptą ma być wprowadzenie systemu certyfikacji producentów ekologicznego
prądu i obrotu certyfikatami potwierdzającymi jego wytworzenie.
Przedsiębiorstwa z regionów, w których panuje niedobór "zielonej
energii", mogłyby wypełniać obowiązek jej zakupu kupując certyfikaty.
Takie rozwiązanie zapewniłoby producentom zwrot inwestycji w ekologiczne
ˇródła, jednocześnie zaś umożliwiłoby powszechną partycypację
w podwyższonych kosztach jej wytwarzania. Nad wprowadzeniem tego
rozwiązania pracuje resort gospodarki. - Przygotowywany przez
nas projekt zmian w prawie energetycznym powinien trafić pod obrady
rządu we wrześniu. Trudno mi natomiast przewidzieć, jak długa
będzie dalsza ścieżka legislacyjna - mówi Wojciech Tabiś, dyrektor
Departamentu Energetyki w MG.
Certyfikaty na giełdę
Zdaniem przedstawicieli Polskiego Komitetu
Energii Elektrycznej, wprowadzenie obrotu certyfikatami jest niezbędne,
nie rozwiąże jednak wszystkich problemów. Według PKEE, konieczne
jest zorganizowanie obrotu "zieloną energią" między jej wytwórcami
a odbiorcami. Ze względu na bardzo dużą i stale rosnącą liczbę
uczestniczących w tym obrocie podmiotów, za najbardziej efektywną
formę jego organizacji przedstawiciele komitetu uważają Giełdę
Zielonej Energii, na której odbywałyby się nie tylko handle ekologicznym
prądem, ale też certyfikatami. Jej organizacją mógłby, w imieniu
uczestników rynku, zająć się komitet. GZE mogłaby również powstać
jako dodatkowy parkiet Giełdy Energii. Wśród potencjalnych organizatorów
PKEE wskazuje też PSE-Elektra (spółkę obrotu należącą do Polskich
Sieci Elektroenergetycznych) oraz niezależne firmy posiadające
wiedzę na temat elektronicznego handlu energią (np. Winuel lub
CIRE).
Agnieszka Berger, Puls Biznesu
|