|
Ameryka została w tyle... Europa bardziej zielona
Na podstawie: G. Edge "Why Europe looks greener
than the U.S." - Global Energy Business 3-4/2002, opracował
Piotr Olszowiec, Energia Gigawat - czerwiec 2002
Mimo iż ceny energii elektrycznej wytwarzanej
przez odnawialne zródła znacznie obniżyły się na świecie od lat
70., to ta gałąz elektroenergetyki jeszcze długo będzie wymagać
szerokiego wsparcia, zanim stanie się konkurencyjna w stosunku
do tradycyjnych sposobów wytwarzania. Pomoc polityczna, a zwłaszcza
finansowa, udzielana przez rząd amerykański energetyce, opartej
na zródłach odnawialnych, jest nadal niewystarczająca.
Tymczasem w Unii Europejskiej poparcie dla
"zielonej" energetyki stało się priorytetowym kierunkiem
działania w polityce o różnym wprawdzie zakresie i skali w poszczególnych
krajach członkowskich.
Rezultaty tej polityki są już dziś widoczne:
w siłowniach wiatrowych Europy zostało zainstalowane ponad 2/3
światowej mocy, udział samych tylko Niemiec w światowym rynku
energetyki słonecznej osiągnął 20%, zaś Szwecja uzyskuje 16% swojej
energii pierwotnej z biomasy.
Po niedawnym przyjęciu dyrektywy dotyczącej
energetyki na bazie zródeł odnawialnych, lista ta będzie się stale
wydłużać. Dyrektywa ta wynika z "białej księgi" z 1997
r., która wyznaczyła za cel podwojenie udziału odnawialnych zródeł
energii w 2010 r. Obecnie większość "czystej" energii
w Europie czerpana jest z hydroelektrowni oraz biomasy. Możliwości
dalszego rozwoju energetyki wodnej w krajach "piętnastki"
są dość ograniczone - więc tym większy nacisk kładzie się na wykorzystanie
nowych zasobów odnawialnych, głównie energii wiatrowej, słonecznej,
geotermalnej i niekonwencjonalnych rodzajów biomasy. "Biała
księga" ustaliła poziom utylizacji każdego z tych zródeł.
Komisja Europejska proponuje szereg szczegółowych kierunków rozwoju
unijnej gospodarki paliwowo - energetycznej, w tym zastosowanie
etanolu i oleju roślinnego uzyskanych z biomasy w transporcie
w ilości 5,75% w 2010 r., poprawę sprawności procesów energetycznych,
szersze wykorzystanie skojarzonej produkcji energii elektrycznej
i cieplnej oraz tzw. handel emisjami.
Głównym impulsem dla przyjętej przez Unię
polityki energetycznej było przekonanie o konieczności przeciwdziałania
globalnej zmianie klimatu. Podczas gdy Stany Zjednoczone wycofały
swoje poparcie dla Protokołu z Kioto, Europa objęła przewodnictwo
w staraniach na rzecz ratyfikacji tego dokumentu. W rezultacie
europejscy inwestorzy nabrali przekonania o pomyślnych perspektywach
rynku "zielonej" energii na swoim kontynencie. W trakcie
przygotowywania obecnie obowiązujących dokumentów w Europie ścierały
się dwa odmienne podejścia do problemu rozwoju odnawialnych zródeł
energii. Część krajów, w tym Francja, opowiadała się za wprowadzeniem
obowiązku zakupu "zielonej" energii przez operatorów
systemu. Inne państwa jak Niemcy, Dania i Hiszpania - obecni liderzy
w wykorzystaniu Ľródeł odnawialnych - były zwolennikami utrzymywania
ustalonych cen na ekologicznie czystą energię elektryczną, co
miało przyciągnąć inwestorów do powstającego sektora.
Obecna dyrektywa stanowi kompromis względem
tych dwóch stanowisk: kraje członkowskie otrzymały prawo swobodnego
wyboru własnej polityki energetycznej. Za cztery lata komisja
Europejska dokona oceny sytuacji i ewentualnie zaproponuje przyjęcie
nowego, ujednoliconego systemu, który stałby się obowiązujący
po 7-letnim okresie przejściowym. Szczegółowe cele wyznaczone
we wspomnianej Dyrektywie nie mają na razie dla poszczególnych
krajów członkowskich mocy prawnej, a jedynie charakter orientacyjnych
wskaĽników. Jeżeli jednak po upływie czterech lat Komisja uzna
dokonania danego państwa za niezadowalające, to będzie mogła zobowiązać
ten kraj do realizacji założonych celów. Mimo przyjęcia Dyrektywy,
w Komisji Europejskiej nie ustają spory i sprzeciwy wobec przyjętych
rozwiązań prawnych. Na przykład Komisarz do spraw Konkurencji
- Mario Monti poddaje krytyce niemiecki system cen, twierdząc,
że narusza on wolnorynkowe zasady swobodnego handlu transgranicznego,
faworyzując subsydiowanych w Niemczech wytwórców energii. Europejski
Trybunał Sprawiedliwości rozstrzygnął ten spór na korzyść Niemiec
zwracając uwagę na to, że dotacje dla "zielonej" energii
pochodzą raczej od niemieckich podatników, a nie od rządu. Jeszcze
większe znaczenie ma dalsza część orzeczenia Trybunału: mimo iż
niemiecki system taryf jest sprzeczny z zasadami wewnętrznego
rynku Unii, to jednak naruszenie to jest usprawiedliwione przez
osiągnięte korzyści w zakresie ochrony środowiska. Tym samym decyzja
prawna Trybunału potwierdziła polityczne zobowiązanie najwyższych
władz Unii do nadania ekologii najwyższej rangi w podejmowanych
działaniach gospodarczych. Zarazem oznacza to, że troska o środowisko
naturalne uzyskała priorytet nawet przed tak ugruntowaną na kontynencie
zasadą wolnej konkurencji. Europejscy decydenci i inwestorzy uzyskali
jednoznaczny sygnał poparcia dla swoich planów rozwoju "zielonej"
energetyki. Nie budzi zatem zdziwienia fakt coraz wyrazniejszego
przodownictwa krajów UE w wyścigu po "czystą" energię
w nieskażonym środowisku naturalnym.
|