|
Wiatr przyszłości
Newsweek 2002.04.14
Na północnym cyplu szkockiego archipelagu Hebryd Zewnętrznych
szaleją potężne wichury. W bagnistą wyspę Lewis podmuchy regularnie
uderzają z prędkością 160 km/godz. Mieszkańcy bez potrzeby nie
wychodzą z domów. - Pogoda jest tutaj zmienna, ale wiatr stały
- mówi Nigel Scott, rzecznik prasowy lokalnych władz.
Jednak srogi klimat może okazać się zbawieniem dla mieszkańców
Lewis, bowiem targaną burzami wyspę odkrywa przemysł energetyczny.
Międzynarodowe giganty AMEC i British Energy prowadzą rozmowy
na temat postawienia na kilku tysiącach hektarów wrzosowisk i
bagiennych torfowisk niemal 300 turbin wiatrowych. Jeśli projekt
wart 500 milionów funtów zostanie zaakceptowany, stanie tu największa
w Europie elektrownia wiatrowa, zdolna zaspokoić około 1% całego
zapotrzebowania Wielkiej Brytanii na energię elektryczną.
Na świecie wiatr jako ˇródło energii stał się modny. W ciągu
ostatnich siedmiu lat wartość światowego rynku turbin wiatrowych
wzrastała przeciętnie o 40% rocznie. Tylko w ubiegłym roku turbiny
wyprodukowały blisko o jedną trzecią energii więcej niż w roku
2000. Im więcej buduje się elektrowni wiatrowych, tym niższe są
koszty ich eksploatacji i tym większa moc produkcyjna. Obecnie
producenci turbin wytwarzają na skalę masową potężne urządzenia
zdolne do wyprodukowania przynajmniej 1 MW mocy. To wystarczająco
dużo, by zaopatrzyć w energię elektryczną 800 nowoczesnych gospodarstw
domowych. A już pojawia się następny typ urządzeń, które mogą
wyprodukować dwukrotnie większą moc.
Takie turbiny łapią wiatr wzdłuż pomorskiego wybrzeża. W ubiegłym
roku w Cisowie koło Darłowa szczecińska firma EPA
zbudowała dziewięć elektrowni po 2 MW każda. W tym roku odda do
użytku kolejne 30 MW w Zagórzu koło Wolina.
Przynajmniej 20% przyrost mocy można też uzyskać, stawiając wiatrak
na morzu. Obecnie od brzegów zachodniej Irlandii po Bałtyk przeznacz
się na ten cel ogromne przestrzenie morskie. Pójdˇmy na spacer
wzdłuż plaż północnych przedmieść Kopenhagi. Natychmiast spostrzeżemy,
że linia horyzontu złamana jest przez rysujące się w dali sylwetki
20 turbin. Wzniesiono je w ubiegłym roku w odległości trzech kilometrów
od brzegu, na potężnej podwodnej skale wapiennej. Wytwarzają energię,
która zaspokaja potrzeby 3 tysięcy miejskich gospodarstw domowych.
- Ale to luksus - mówi Per Krogsgaan z duńskiej firmy konsultingowej
BTD - i jeszcze bardzo długo nim pozostanie. Budowa i utrzymanie
turbin na wodzie kosztuje średnio o 40% więcej niż na lądzie.
Weˇmy pod uwagę choćby koszty położenia kabla podwodnego przekazującego
energie elektryczną do sieci.
Również na lądzie wydatek związany z postawieniem turbin jest
jeszcze zbyt duży, by wyrugować z rynku paliwa kopalne. - Wciąż
bardziej opłaca się dostarczanie większej ilości węgla do już
istniejących elektrowni niż budowanie elektrowni wiatrowych -
przyznaje Christian Kjaer z Europejskiego Stowarzyszenia Energetyki
Wiatrowej w Brukseli.
Przyszłość należy jednak do wiatru. Tradycyjne elektrownie w
miarę starzenia przestają być użyteczne, a przepisy prawne dotyczące
środowiska bez przerwy się zaostrzają. Ostatni raport rządu brytyjskiego
na temat polityki energetycznej przewiduje, że w 2020 roku koszt
energii wytwarzanej przy użyciu wiatru będzie niższy od energii
wyprodukowanej w elektrowniach atomowych i w przybliżeniu zrówna
się z cenami energii wytwarzanej przez elektrownie działające
na gaz ziemny. Na razie do wiatrowej energii, podobnie jak do
każdej pozyskiwanej z odnawialnych ˇródeł, zmuszają rządy. Komisja
Europejska chce, by w krajach Unii do 2010 roku z wody, słońca,
wiatru pochodziło 22% energetycznych ˇródeł mocy. Dziś średnia
europejska nie wygląda imponująco - 3% (najlepsza jest Dania -
15%). Podobnie w Polsce - 2%, z tego wiatr jest w stanie zaspokoić
niecałe 0,5 % bilansu energetycznego kraju. Ale oczekiwań unijnych
Polska szybko nie spełni, bo prawo, choć nakazuje zakładom energetycznym
odbiór energii odnawialnej, nie karze ich, jeżeli tego nie robią.
Te jednak wolą subsydiowaną, ale dwukrotnie tańszą (12 groszy
za kilowatogodzinę) "czarną" energię ze śląskiego węgla.
Za energią wiatrową przemawia jeden koronny argument - ekologia.
I to spowoduje, że wcześniej czy póˇniej na wybrzeżach Polski,
Wielkiej Brytanii i innych krajów zaroi się od wiatraków. - Chodzi
o zachowanie środowiska naturalnego - mówi Nigel Scott, który
przybył na wyspę Lewis siedem lat temu. Ale nikt nie martwi się
zbytnio tym, że turbiny zniszczą piękno krajobrazu na tamtejszych
bagiennych torfowiskach.
|