Menu:

| NOWOŚCI | O NAS | NASZA OFERTA | W MEDIACH | DOWNLOAD | KATALOG FIRM | FAQ | RÓŻNE

| ARTYKUŁY | PORADNIK | EKONOMIA | TECHNIKA | EKOLOGIA | PRAWO | FARMY WIATROWE | GALERIE

Archiwum...





Zapisz się...

Jesli chcesz być informowany o nowosciach z zakresu elektrowni wiatrowych i aktualizacjach serwisu wpisz swój adres e-mail.
Zapisz Usuń

Adresy będa wykorzystane tylko przez serwis "Elektrownie-wiatrowe" i nie będą udostępniane do innych celów.

Grudzień 2004

 

 

CIRE, 29.12.2004

Wiatraki bez protestu

Sześćdziesiąt wiatraków ma stanąć w okolicach Możdżanowa i Starkowa w gminie Ustka - informuje Głos Pomorza.

Rada gminy przyjęła już projekt parku wiatrowego. Według planów inwestora w gminie Ustka ma stanąć 60 wiatraków. Głos zwraca uwagę, że inwestycji nie towarzyszą częste w takich przypadkach protesty mieszkańców wsi w okolicach, których powstaną elektrownie wiatrowe. Zdaniem lokalnej gazety mieszkańcy po cichu liczą na to, że z dzierżawy gruntów pod inwestycje dostaną nawet siedem tysięcy złotych rocznie.

Na pieniądze z podatku od farmy wiatrowej liczy również gmina. Podczas ostatniej sesji przyjęto już uchwałę zmieniającą plan zagospodarowania gminy Ustka dla parku wiatrowego w Możdżanowie-Starkowie. - Teraz rozpoczęło się opracowywanie planu lokalizacji turbin wiatrowych - mówi Anna Sobczuk - Jodłowska, sekretarz gminy.

Głos przypomina, że nie jest to pierwsza przymiarka do budowy elektrowni wiatrowej na terenie gminy Ustka. Wcześniej podobny park miał powstać w Charnowie i spotkał się z ostrą krytyką mieszkańców, burza dotyczyła lokalizacji wiatraków. - Wówczas inwestor całkowicie zrezygnował z inwestycji.Władze gminy Ustka liczą, że tym razem mieszkańcy dokładnie przyjrzą się planom i nie będą blokować budowy farmy wiatrowej po jej dokładnym zaprojektowaniu.

 

Gazeta Wyborcza, 20.12.2004

Powietrze czystsze, ale prąd droższy

Ceny elektryczności mogą wzrosnąć, gdy w Unii zacznie działać system limitowanych zezwoleń na emisję zanieczyszczeń - ostrzegają przedstawiciele europejskiego przemysłu ciężkiego. Czy to samo grozi Polsce ?

Od nowego roku pięć głównych branż przemysłowych - energetyka, metalurgia, produkcja szkła, cementu i papieru - będzie mogło emitować do atmosfery tylko tyle dwutlenku węgla, na ile dostanie specjalne zezwolenia. Większość firmy dostaną za darmo od swoich macierzystych rządów, jednak część będą musiały dokupić na wolnym rynku. Koszt to nawet 10 euro za możność wyemitowania jednej tony CO2.

System handlu zezwoleniami ma pomóc Unii Europejskiej zrealizować zadania zapisane w protokole z Kioto - ograniczyć zanieczyszczenie atmosfery i (jak uważają niektórzy naukowcy) zatrzymać globalne ocieplenie klimatu.

Jak jednak doniósł specjalistyczny portal EurActiv, perspektywa systemu handlu niepokoi firmy. Są przekonane, że elektrownie nie zamierzają redukować emisji gazów cieplarnianych i już przygotowują się, żeby koszt zakupu potrzebnych uprawnień wliczyć do ceny prądu. Cztery pozostałe branże są zaś od prądu całkowicie zależne. A przecież produkcja 1 MWh energii elektrycznej oznacza, że w powietrze leci średnio 370 kg CO2.

Obawy przemysłu zdają się potwierdzać dwa niezależne od siebie raporty opublikowane w ostatnich miesiącach. Pierwszy z nich, autorstwa francuskiego oddziału firmy PricewaterhouseCoopers (PwC) oraz firmy Enerpress, pokazuje, że w 2003 r. najwięksi producenci energii elektrycznej w Europie znacząco zwiększyli emisję CO2 do atmosfery.

PwC policzyło, że dla całej zachodnioeuropejskiej branży elektroenergetycznej produkcja CO2 wzrosła w 2003 r. o 5 proc., a skumulowana emisja 23 największych producentów elektryczności - aż o 23 proc. Nic nie wskazuje na to, by ten wskaźnik mógł się zmienić. Jak donosi raport organizacji ekologicznej WWF, koncern RWE pozyskuje mniej niż 1 TWh energii z tzw. odnawialnych źródeł. E.ON (także niemiecki) jest niewiele lepszy - nieco ponad 1 TWh (dla porównania EDF ma pełne 2 TWh ze źródeł odnawialnych, jednak trzeba pamiętać, że WWF nie zalicza elektrowni atomowych do "zielonych" źródeł energii).

Te wyliczenia pokazują jedno: najważniejsze europejskie koncerny elektroenergetyczne będą musiały kupować uprawnienia, gdyż zwiększającej się z roku na rok emisji CO2 nie mogą offsetować źródłami ekologicznymi. Bo ich nie mają.

Polskie elektrownie i elektrociepłownie są w nieco innej sytuacji. O ile Komisja Europejska nie wymusi daleko idących korekt, to przygotowany przez rząd Narodowy Plan Rozdziału Uprawnień daje przedsiębiorstwom bezpieczną nadwyżkę uprawnień. Elektrownie winny jednak dwa razy się zastanowić, zanim je sprzedadzą. Większość polskich elektrowni chce przecież zwiększać produkcję. Tyle że w polskich warunkach wyprodukowanie 1 MWh energii elektrycznej to w przybliżeniu 1 tona dwutlenku węgla do atmosfery (znacznie więcej niż unijna średnia).

1 MWh można sprzedać za ok. 150 zł. Kara za jedną tonę CO2 wypuszczoną do atmosfery, a nieobjętą zezwoleniem, wynosi 40 euro, czyli ponad 160 zł (a po 2007 r. nawet 100 euro, czyli ponad 400 zł). Łatwo obliczyć, że szybkie wyprzedanie pozwoleń po prostu się nie opłaca.

 

CIRE, 2002.12.18

Czy współspalanie rozwiąże problem braku zielonej energii w Polsce ?

Rzeczpospolita pisze na temat kłopotów przemysłu drzewnego związanych z brakiem surowca. Zdaniem dziennika po części te problemy wiążą się z produkcja energii elektrycznej z biomasy.

Papiernicy i producenci płyt wiórowych twierdzą, że przedsiębiorstwa Lasy Państwowe podniosło ceny, bo ma odbiorcę, który jest w stanie płacić o wiele wyższe stawki - pisze Rzeczpospolita. Dziennik ustalił, że Lasy chcą dostarczyć w przyszłym roku Elektrowni Połaniec 400 tys. m sześc. drewna, czyli 42 proc. więcej niż w tym roku. To drewno cienkie, które mogłyby zużyć nasze papiernie i wytwórnie płyt wiórowych. Nie zużyją, bo Połaniec spali je w kotłach. Dla porównania - produkujący papier i tekturę Intercell Ostrołęka zużywa rocznie 450 tys. m sześc. drewna. Marek Krzykowski, wiceprezes International Paper w Kwidzynie szacuje, że jego firmie zabraknie w przyszłym roku 300 tys. m sześc. drewna. Kwidzyń przerabia 2 mln m sześc. drewna. - Podczas negocjacji dostaw na przyszły rok leśnicy powiedzieli, że Połaniec płaci "bardzo konkurencyjną cenę" - powiedział Rzeczpospolitej przedstawiciel jednej z papierni. Dziennik powołując się na nieoficjalne źródła podaje , że Lasy Państwowe otrzymywały od Połańca ok. 90 zł za m sześc. (71 zł płaciły papiernie).Zdaniem Rzeczpospolitej Elektrownia płaci taką cenę za drewno ze względu na wymóg wytwarzania energii ze źródeł odnawialnych i konsekwencje związane z jego niespełnieniem.

Stowarzyszenie Papierników Polskich od kilku miesięcy stara się wpłynąć na Ministerstwo Gospodarki, by zmieniło rozporządzenie w sprawie odnawialnych źródeł energii, tak by drewno, które można by przemysłowo przerobić, nie było uznawane za biomasę. Wczoraj w tej sprawie producenci papieru rozmawiali z wiceministrem gospodarki Jackiem Piechotą. Żadnych wiążących deklaracji jednak nie usłyszeli.

 

Strona główna | Oferta | Media | Katalog firm | Artykuły | Poradnik | Technika | Ekonomia | Ekologia | Prawo | Farmy | Galerie

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Created by Paweł Premicz 2000-2006 KVM