Menu:

| NOWOŚCI | O NAS | NASZA OFERTA | W MEDIACH | DOWNLOAD | KATALOG FIRM | FAQ | RÓŻNE

| ARTYKUŁY | PORADNIK | EKONOMIA | TECHNIKA | EKOLOGIA | PRAWO | FARMY WIATROWE | GALERIE

Archiwum...





Zapisz się...

Jesli chcesz być informowany o nowosciach z zakresu elektrowni wiatrowych i aktualizacjach serwisu wpisz swój adres e-mail.
Zapisz Usuń

Adresy będa wykorzystane tylko przez serwis "Elektrownie-wiatrowe" i nie będą udostępniane do innych celów.

Lipiec 2004

 

 

Gazeta Wyborcza 28.07.2004

W Rębielicach Królewskich stanął wiatrak

Maszt ma 53 metry wysokości, turbina - 33 metry średnicy, całość waży 200 ton i - zdaniem konstruktora - jeszcze w tym roku zacznie produkować prąd - donosi częstochowski dodatek "Gazety Wyborczej".

Ogromny wiatrak wyrósł na polach za zabudowaniami Rębielic. Jeszcze nie zaczął działać, a jego konstruktor już otrzymuje pytania z zagranicy o możliwość wykorzystania wiatraka w innych miejscach globu. - Jestem w kontakcie z Instytutem Energetyki, Akademią Górniczo-Hutniczą w Krakowie, ale naukowcy czekają z opinią, aż zacznę produkować prąd -mówi Józef Antos, który elektrownię wiatrową ustawił na swoim polu. - Tymczasem jestem już po rozmowach o współpracy z firmą, która chce budować podobne wiatraki w Polsce, i szwajcarskim koncernem, który chce je ustawić w Australii i Niemczech.

Józef Antos ma 72 lata, skończył w Bytomiu technikum mechaniczne. Jakieś 25 lat temu wpadła mu do ręki amerykańska gazeta z wizerunkiem wiatraka energetycznego. Zaczął się zastanawiać nad zasadami jego działania. Kreślił własne konstrukcje i stawiał ich metrowe modele na polu. Wreszcie stanął tam model z 300 łopatkami. Okazał się najbardziej wydajny. Dopracowywał go blisko 20 lat, aż wreszcie mógł się zabrać za budowę wiatraka we właściwej skali. Trzy osoby przepracowały przy jego powstawaniu tysiąc dniówek. Wszystkie części zostały wykonane na miejscu. Monumentalne urządzenie kosztowało już konstruktora 700 tys. zł. Przez ostatnie lata szukał odpowiednio dużej prądnicy dla elektrowni. Ponieważ nowa kosztuje dwa miliony złotych, rozglądał się za używaną nawet w Korei i Chinach. Wreszcie znalazł wymarzoną w likwidowanej polskiej kopalni za wielokrotnie mniejsze pieniądze.

- Chciałbym inaugurować działalność w końcu roku - mówi konstruktor. - Na inauguracji będzie duże międzynarodowe grono zainteresowanych. Mam już umowy z energetyką o odsprzedaży energii.

Może produkować nawet pięć megawatów prądu. Elektrownia wiatrowa wygląda jak duży wentylator, z łopatkami osłoniętymi specjalną czaszą. Dzięki temu, że ma 300 łopatek, a nie trzy, jak inne wiatraki energetyczne, już siła wiatru 2 m/s pozwala produkować prąd, podczas gdy holenderskie startują przy powiewie dwa razy większym.

Antos wyliczył, że inwestycja zwróci mu się w dwa lata. A on już bierze się za budowę drugiego wiatraka o maksymalnej wydajności dwa razy większej - 10 MW. Zapewnia, że zrobi to cztery razy taniej niż Holendrzy - już za 2,5 mln zł.

 

Rzeczpospolita, 13.07.2004

Wodór zastąpi podmuchy,

Często wiejące na Morzu Północnym silne wiatry sprawiają, że miejscowa elektrownia wiatrowa produkuje więcej energii elektrycznej niż są w stanie wykorzystać mieszkańcy. Dlatego energia ta jest magazynowana i wykorzystywana do uzyskiwania wodoru, który następnie, w razie potrzeby, używany jest jako paliwo w bezwietrzne dni. Technologię tę opracowano w laboratorium Norsk Hydro.

W przeciwieństwie do ropy czy węgla, paliw wymagających dużych nakładów finansowych na wydobycie i trudnych do wydobywania ze względów geologicznych i technicznych, a także pozostawiających dużo zanieczyszczeń - wodór występuje na naszej planecie praktycznie wszędzie i w niewyczerpanych ilościach, przynajmniej w dającej się przewidzieć perspektywie.

Na wysepce Utsira, zamieszkanej przez 250 osób, energii elektrycznej dostarczają dwa wiatraki. Przy jednym z nich umieszczono kontener, wewnątrz którego znajduje się instalacja do rozdzielania atomów wodoru i tlenu z cząsteczek wody, w trakcie elektrolizy. Uzyskany wodór najpierw magazynowany jest w specjalnym zbiorniku, a następnie doprowadzany do klasycznej turbiny na paliwo, gdy wiatraki przestają się obracać. Na razie system testowany jest na dziesięciu gospodarstwach domowych, próba rozpoczęła się 1 lipca, trwać będzie półtora roku. Ogólny koszt projektu wynosi 40 milionów koron norweskich, z czego państwo pokrywa jedną czwartą.

 

Puls Biznesu, 07.07.2004

Wiatraki pochłoną nawet 1,6 mld zł

Nawet 350 mln EUR (blisko 1,6 mld zł) może kosztować wybudowanie w Polsce elektrowni wiatrowych o mocy 350 MW - podaje Puls Biznesu. Takie ambicje mają Elektrownie Szczytowo-Pompowe (ESP), spółka z grupy Polskich Sieci Eloektroenergetycznych (PSE) odpowiedzialna za produkcję energii odnawialnej.

"Chcemy utrzymać nasz udział w krajowej produkcji energii odnawialnej na dotychczasowym 17-proc. poziomie. Z szacunków wynika, że w 2010 r. powinniśmy produkować 1-1,5 TWh zielonej energii rocznie. W hydroenergetyce, która stanowi dziś podstawę naszej działalności, nie mamy szans na taki rozwój, bo nie pozwalają na to warunki naturalne. Interesuje nas produkcja energii z biomasy, ale również w tej dziedzinie nie da się nawet zbliżyć do założonego pułapu. To oznacza, że jedyną szansą dla nas są elektrownie wiatrowe"- wyjaśnia Jan Tokarz, prezes ESP.

Spółka ma już zarezerwowane pod farmy wiatrowe i pojedyncze wiatraki 16 dobrych lokalizacji. Spółka chce jednak podzielić się ryzykiem ze współinwestorem. Partnerów szuka tam, gdzie energetyka wiatrowa jest rozwinięta. Prowadzone były rozmowy z firmami z Danii i Niemiec, obecnie planowane są negocjacje z Amerykanami.

 

Głos Pomorza 01.07.2004

Na razie tylko gadają

Wiatraki w Osiekach. Firma z Gdyni chce w gminie zbudować farmę wiatakową. Radni w trakcie wczorajszej sesji wydawali się być mało zainteresowani tym pomysłem.

Spór o wiatraki, których jeszcze nie ma, był najciekawszym fragmentem sesji Rady Miejskiej w Sianowie. Pojawił się na niej przedstawiciel gdyńskiej firmy Wiatropol International, która koło Osiek chciałaby postawić pięć wiatraków, każdy o mocy 2,5 MW. Wyjaśnił on radnym, że firma już trzy lata nosi się z zamiarem wykonania tej inwestycji, ale przeszkodą jest brak planu zagospodarowania przestrzennego i dobrze by było, gdyby radni prace nad nim przyspieszyli.

Radni z zaciekawieniem zaczęli się wypytywać o dotychczasowe dokonania firmy i hałas, jaki może powodować praca elektrowni wiatrowych. Sołtysi w imieniu rolników już pytali się o odszkodowania dla sąsiadów, których działki będą leżeć w pobliżu wiatraków. Pracownik Wiatropolu spokojnie odpowiadał na wszystkie pytania, ale ze strony radnych żadnych konkretnych obietnic nie otrzymał.

Na sesji głosowano nad uchwałą dotyczącą wydzierżawienia lotniska w Zegrzu Pomorskim przez Stowarzyszanie Gmin i Powiatów Pomorza Środkowego (do którego należy także Sianów). Miałoby ono być zaadaptowane na obsługę lotów cywilnych, w szczególności do przyjmowania samolotów prywatnych biznesmenów. Radni jednogłośnie uchwalę odrzucili. Gdyby wyrazili zgodę na dzierżawę lotniska, to składka, jaką gmina płaci do Stowarzyszenia wzrosłaby w tym roku o ponad 16 tyś. zł.

Strona główna | Oferta | Media | Katalog firm | Artykuły | Poradnik | Technika | Ekonomia | Ekologia | Prawo | Farmy | Galerie

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Created by Paweł Premicz 2000-2006 KVM