|
Luty 2005
Puls Biznesu 17.02.2005
PEP w kwietniu na giełdzie
Polish Energy Partners zadebiutuje na giełdzie
na początku kwietnia. Dzięki pieniądzom z emisji akcji zwiększy
inwestycje. Spółka początkowo chciała zadebiutować na GPW pod
koniec zeszłego roku, jednak zmieniła zdanie. - Chcieliśmy, żeby
publiczna oferta nastąpiła w momencie najkorzystniejszym z punktu
widzenia przedsiębiorstwa, sytuacji na rynku i naszych przyszłych
akcjonariuszy - skomentował Grzegorz Skarżyński, wiceprezes PEP.
- Zadebiutujemy na początku drugiego kwartału. Myślę, że będzie
to kwiecień.
Pieniądze z emisji PEP zamierza przeznaczyć na poszerzenie grupy
o cztery elektrociepłownie i dwie elektrownie wiatrowe. Inwestycje
finansowane będą także kredytem. Firma zamierza kontynuować budowę
elektrowni Mercury na terenie Zakładów Koksowniczych Wałbrzych.
Większościowy akcjonariusz PEP, czyli Enterprise Inwestors, zobowiązał
się do niesprzedawania akcji spółki po jej wejściu na giełdę.
Drugi właściciel - fundusz Polenergy - rozważy upłynnienie aktywów.
Gazeta Wyborcza 14.02.2005
Kłopot z wiatrem na łączach
Państwa Unii Europejskiej, jeżeli
chcą dalej inwestować w energetykę wiatrową, muszą pilnie rozbudować
połączenia pomiędzy krajowymi sieciami elektroenergetycznymi
- ostrzegają eksperci w dzisiejszej "Gazecie
Wyborczej".
Już 2,5 proc. całej energii elektrycznej zużywanej w Unii Europejskiej
pochodzi z farm wiatrowych. Większość państw członkowskich Unii
chce, by ten udział wzrósł jeszcze bardziej. Ten triumfalny marsz
energii wiatrowej może jednak skończyć się bolesnym potknięciem
- ostrzega pozarządowa organizacja UCTE, zrzeszająca europejskich
operatorów sieci przesyłowej.
Rzecz w tym, że wiatr nie jest przewidywalny - raz wieje, raz
nie. Jeżeli duża część energii elektrycznej w danym kraju będzie
pochodzić z farm wiatrowych - to i tak w okresie ciszy energię
trzeba sprowadzać albo z rezerwowych mocy elektrowni klasycznych
(np. opalanych węglem), albo importować z państw sąsiednich.
I tutaj pojawia się kłopot: brakuje łączy pomiędzy sieciami elektroenergetycznymi
poszczególnych państw.
Problem - jak twierdzi portal EurActiv,
powołujący się na dane UCTE - stał się szczególnie widoczny
w Hiszpanii i w Niemczech. W tym ostatnim kraju, praktycznie
wszystkie farmy wiatrowe (a jest ich mnóstwo: ich moc zainstalowana
to około 15 tys. MW) leżą na północy kraju. I gdy na tym obszarze
wiatr słabnie, problemy ma nie tylko niemiecki system przesyłowy,
ale także sąsiedzi Niemiec, np. Holandia. Niemcy stają się
wówczas jak gąbka, która z całej Europy "zasysa" każdą
dostępną rezerwę prądu (np. z francuskich elektrowni jądrowych).
Nie dość przepustowe łącza momentalnie się blokują.
UCTE apeluje więc: do 2015 r. państwa Unii Europejskiej muszą
wybudować dodatkowe łącza pomiędzy sieciami elektroenergetycznymi
o przepustowości 30 Gigawatów. O ile w ciągu najbliższych pięciu
lat nikomu w Europie nie grozi jakiś poważny kryzys, o tyle po
2010 r. brak inwestycji w sieci przesyłowe, przy jednoczesnym
rozwoju energetyki wiatrowej może już być ryzykowny. A ta ostatnia
rozwija się naprawdę szybko: pod koniec 2004 r. w całej UE moc
zainstalowana farm wiatrowych przekroczyła 34 tys. MW. O 20 proc.
więcej niż w 2003 r.!
Lobbing UCTE i EWEA nieprzypadkowo rozpoczął się teraz. W ostatnim
kwartale tego roku Komisja Europejska ma ogłosić swój raport
o tym, jak wyobraża sobie unijny rynek elektroenergetyczny.
|