Menu:

| NOWOŚCI | O NAS | NASZA OFERTA | W MEDIACH | DOWNLOAD | KATALOG FIRM | FAQ | RÓŻNE

| ARTYKUŁY | PORADNIK | EKONOMIA | TECHNIKA | EKOLOGIA | PRAWO | FARMY WIATROWE | GALERIE

Archiwum...





Zapisz się...

Jesli chcesz być informowany o nowosciach z zakresu elektrowni wiatrowych i aktualizacjach serwisu wpisz swój adres e-mail.
Zapisz Usuń

Adresy będa wykorzystane tylko przez serwis "Elektrownie-wiatrowe" i nie będą udostępniane do innych celów.

Maj 2002

 

Głos Szczeciński 2002. 05. 11

Elektrownie na Zalewie

Kilku inwestorów chce zbudować na Zalewie Szczecińskim elektrownie wiatrowe. W Urzędzie Morskim jest już 5 wniosków w tej sprawie.

Inwestorzy chcą uzyskać pozwolenie na budowę ponad 60 wiatraków, każdy o sile 2,5 MW. Zamierzają postawić je wzdłuż wschodniej części Zalewu - w pobliżu Wolina, Stepnicy, na północ od wyspy Chełminek i na Zatoce Skoszewskiej. Największe pole, składające się z 33 wiatraków, ma powstać w rejonie Mielizny Wolińskiej.

- Urząd Morski jest właściwym adresatem dla tego typu wniosków, ponieważ chodzi o zagospodarowanie obszarów wodnych - informuje Elżbieta Buszyńska, naczelnik wydziału gospodarki przestrzennej UM w Szczecinie. - Chodzi o ustalenie warunków zabudowy akwenu.

Dla Urzędu Morskiego w Szczecinie jest to zupełnie nowy temat. Wcześniej identyczne wnioski wpłynęły do urzędów morskich w Gdyni i Słupsku i dotyczą budowy zespołu elektrowni wiatrowych na otwartym morzu. Jeden z nich, złożony z ponad 100 wiatraków, ma powstać w rejonie Białogóry i Dębek (między Łebą a Jastrzębią Górą). Siłownie mają znajdować się 2-6 kilometrów od plaży i zajmować obszar kilku tysięcy hektarów. Rybacy bałtyccy wystosowali protest do rządu w sprawie ich budowy. Budowie elektrowni wiatrowych sprzeciwiają się również mieszkańcy okolicznych miejscowości. Twierdzą, że pojawienie się na morzu gigantycznych wiatraków oznacza nieodwracalną zmianę krajobrazu i utratę atrakcyjności całego regionu.

- Wnioski inwestorów wymagają dokładnego zbadania i konsultacji z wieloma instytucjami, między innymi z Wojewódzkim Konserwatorem Przyrody - dodaje naczelnik Elżbieta Buszyńska - Każdy z nich ma przedstawić raport o oddziaływaniu siłowni na środowisko.

Według Ministerstwa Infrastruktury, wstępne uzgodnienia w sprawie lokalizacji siłowni na naszych morskich wodach terytorialnych, poczynione przez urzędy morskie w Gdyni i Słupsku, są przedwczesne. Wzdłuż naszych wybrzeży przebiegają uczęszczane szlaki żeglugowe i znajdują się łowiska ryb.

- Trudno w tej chwili przewidzieć, jaki będzie efekt postępowania w sprawie elektrowni wiatrowych na Zalewie Szczecińskim - mówi szefowa wydziału gospodarki przestrzennej Urzędu Morskiego.

Naczelnik Elżbieta Buszyńska nie dodaje jednak najważniejszego. Jeżeli okaże się, że wnioski nie są sprzeczne z przepisami, dyrektor Urzędu Morskiego w Szczecinie będzie musiał wydać zgodę na budowę wiatraków na Zalewie Szczecińskim. Takie jest prawo. Inwestorzy natomiast starają się wykorzystać moment i uzyskać zgodę na budowę wiatraków zanim wejdziemy do Unii Europejskiej. Póˇniej, ze względu na unijne przepisy o ochronie środowiska, będzie to niemożliwe. Istotne są również koszty. Dzierżawa kilkuset hektarów Zalewu kosztuje mniej niż zakup podobnego kawałka ziemi.(...)

Bogdan Waniewski (Dziwnów), prezes Stowarzyszenia Armatorów Rybackich: - Niepokoją nas pomysły z siłowniami na wodzie. Podczas eksploatacji siłowni występują dwa zjawiska - zwiększone pole magnetyczne i wibracja. Obydwa mają wpływ na zachowanie się ryb i są odbierane jako zagrożenie. Szczególnie szkodliwa jest wibracja, a reakcją obronną ryb jest ucieczka w inne miejsca. Doświadczyli tego Szwedzi. Po zbudowaniu siłowni wiatrowych, spłoszone stada ryb wyniosły się wiele mil dalej.

 

Głos Słupski 2002. 05. 07

Polityka opieszałości ?

- Trudno będzie namówić inwestorów na wyłożenie pieniędzy na budowę elektrowni wiatrowych w naszym kraju, dopóki ustawowo nie zostaną rozstrzygnięte sprawy związane z wprowadzaniem nowych przepisów w prawie energetycznym. Od rządu zależy, kiedy te inwestycje zaczną być realizowane. Nie ma już czasu na dyskutowanie. Trzeba brać się do pracy - twierdzi Tomasz Wszółkowski, wójt gminy Ustka.

Większość samorządu z tego regionu zdecydowała się na budowę elektrowni wiatrowych. Zmieniono plany zagospodarowania przestrzennego. Można powiedzieć, że wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Są już nawet kontrahenci, którzy bardzo chętnie zainwestowaliby setki milionów dolarów na budowę wiatrowni. Co stoi na przeszkodzie?

- Niestety w Polsce panuje niesprzyjająca atmosfera dla tego typu inwestycji. Zamiast budowy wiatrowni mamy walkę z wiatrakami! Cztery lata przegadaliśmy i nic w tej sprawie nie zrobiono. Beż wspólnej polityki rządu i parlamentu w zakresie wspierania tych inicjatyw oraz pomocy inwestorom zagranicznym nie mamy co marzyć o nowych elektrowniach wiatrowych - mówi T. Wszółkowski, u którego w gminie podpisano już z rolnikami ponad 100 umów na budowę wiatrowni o wartości ponad 200 milionów dolarów.

Zdaniem zainteresowanych, lekarstwem na ściągnięcie do północnej Polski obcego kapitału byłoby ustawowe przyzwolenie Urzędowi Regulacji Energetyki na podpisanie wieloletnich umów z inwestorami, zobowiązanie zakładów energetycznych do wykupu energii ekologicznej po gwarantowanych minimalnych i opłacalnych dla producentów cenach. Konieczna jest także rozbudowa sieci linii przesyłowych przy finansowym wsparciu zagranicznych inwestorów, gdyż Pomorze jest pod tym względem niedofinansowane. A pieniądze na dopłaty w okresie przejściowym powinny pochodzić z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska ze środków pozyskiwanych od trucicieli emitujących szkodliwe substancje do atmosfery.

Oprócz gmin, dla których tego typu inwestycje będą potężnym zastrzykiem finansowym w postaci wpływów z podatku od nieruchomości, na korzyści liczą także mieszkańcy. Za postawione na ich polach wiatraki otrzymają od tysiąca do dwóch tysięcy złotych miesięcznie.

 

Trybuna 23.04.2002

Wiatr na farmie

W Krokowej nie chcą wiatraków. Zwłaszcza tych, które mają stanąć w morzu.

Turysta może raz z ciekawości przyjedzie i popatrzy, a potem wybierze się w rejon, w którym będzie miał widoki niczym niezmącone - mówi Henryk Doering, wójt Krokowej. Przeciwko innej inwestycji, planowanej na lądzie, protestują ekolodzy.

- Z wiatrakami zderzać się będą żurawie - argumentują.

Gmina Krokowa ma 18 kilometrów plaż. Wkrótce, jeśli inwestorom uda się przełamać opór samorządowców i mieszkańców, z morza, w odległości od 2 do 6 km od lądu, wyrośnie ponad 100 masztów.

- Kiedy trzy miesiące temu zostałem wójtem, dowiedziałem się, że Urząd Morski wydał już dwie decyzje o warunkach zabudowy i zagospodarowania przestrzennego terenu - mówi Henryk Doering. - Chodzi o farmy wiatrowe.

Naprzeciwko Dębek Wiatropol International chce postawić 50 turbin po 115 metrów każda, a na wysokości Bialogóry Nowa Europa planuje budowę od 49 do 61 turbin. Wokół obydwu elektrowni wiatrowych ma być strefa bezpieczeństwa, w której zakazane będzie rybołówstwo, żegluga i uprawianie sportów. Samorządowcy, którzy najpierw nie mieli nic przeciwko, protestują.

- Jaką mam pewność, że turystyka, ten koń napędowy naszej gminy, nie padnie ? Jak zareagują turyści? - pyta wójt. - A jeśli padnie, to z czego będziemy żyli ? Bo z wiatraków w morzu żadnej korzyści mieć nie będziemy. Morze nie należy do gminy, wiec nie dostaniemy za to ani złotówki.

Jednostki w strefie ochronnej pływać mogą, a chodzi tylko o to, żeby kotwicą nie uszkodzić kabli na dnie. A jeśli firmy, jak planują, będą miały siedziby w Krokowej, to podatki od ich dochodów będą wracały do gminy.

Decyzja o warunkach zabudowy i zagospodarowania przestrzennego to dopiero początek. Obie firmy muszą zdobyć jeszcze kilka dokumentów. Między innymi pozwolenie na połączenie kablem elektrowni ze stacją zbiorczo-przekaˇnikową na lądzie. - To jedyna decyzja, którą inwestorzy muszą uzyskać w gminie i jedyna nasza szansa na zablokowanie budowy. Nie zgodzimy się - mówi Henryk Doering.

Krzysztof Dobosz z Wiatropolu liczy, że z samorządowcami jednak uda się dogadać.

- Pójdziemy na ustępstwa - mówi. - Pewnie zgodzimy się na zmniejszenie mocy. - Zresztą przecięż będziemy potrzebowali pracowników. W gminie, w której bezrobocie sięga 40 proc., to nie jest bez znaczenia. Nasze wiatraki chcemy postawić między Karwią a Dębkami. Dębki chcemy z tego wyłączyć, właśnie ze względu na widoki... -zapewnia Krzysztof Dobosz.

Firma myśli o modernizacji gminnej sieci energetycznej, drogowej i darmowym prądzie dla placówek samorządowych. Ale samorządowcy powiedzą "tak", jeżeli inwestorzy zdecydują się wyjść na ląd.

- Są na południu gminy tereny popegeerowskie, gdzie pojedyncze turbiny, w sumie nie więcej niż 20, mogłyby stanąć - zapewnia Doering. - I wtedy coś byśmy z tego mieli, jakieś 20 tyś. zł rocznie od każdej.

Ale inwestorzy wolą wodę. -Technologia jest tak zaawansowana, że w morzu fundament i turbinę stawia się w ciągu dwóch dni - mówi Dobosz. - Na lądzie są też większe problemy z ekologami. Tak jak w przypadku trzech siłowni wiatrowych, które mają powstać w okolicy rezerwatu Bielawskie Błoto.

- W pobliżu jest wielkie zlotowisko żurawi, "w szczycie" jest tam nawet 2 tyś. ptaków - mówi Przemysław Chylarecki, ornitolog z Polskiej Akademii Nauk. - Nocują, a rano ruszają na łowy. Latają dwoma korytarzami, na trasie ich lotu planuje się wiatraki. Ryzyko kolizji jest duże. Teoretycznie ptaki powinny ominąć przeszkodę. Ale praktyka pokazuje, że nie omijają. Po zmroku lub gdy jest mgła albo deszcz, zwierzęta głupieją i zwyczajnie, tak jak ludzie, gorzej widzą - dodaje Chylarecki. Ornitolog nie ma zastrzeżeń do lokalizacji elektrowni w morzu.

- Wiatropol dał kilka propozycji, wybraliśmy najlepszą, a firma się do tego dostosowała - mówi ekolog. - W przypadku rezerwatu, mimo że mówiliśmy, że to skandal, nikt nas nie słucha. I nie trafiają żadne argumenty, nawet prawne - dodaje Przemysław Chylarecki.

- A przecież są miejsca, gdzie wiatraki można postawić bez szkody dla ptaków. Inwestycja Wiatropolu ma kosztować 150 mln euro. Pozostałe podobnie. - Ile już wydaliśmy ? Dużo - mówi Dobosz. - O wszystkim informowaliśmy gminę. Całe szczęście, że protesty pojawiły się teraz a nie po rozpoczęciu budowy. Będziemy rozmawiać. A co z tego wyjdzie ? Nie wiem. Ludzie wszędzie zachowują się tak samo. Mają jakieś swoje interesy, protestują. I pod tym względem jesteśmy pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej

 

Panorama Leszczyńska 2002.04.11

Wypowiedzi ekspertów

Energia elektryczna jest niewątpliwie jednym z najbardziej użytecznych rodzajów energii. Jej wykorzystanie z roku na rok rośnie w coraz szybszym tempie. Światowa Rada Energii (World Energy Council) przewiduje, iż zapotrzebowanie na ten rodzaj nośnika energii wzrośnie trzykrotnie w ciągu najbliższych 50 lat. Aby sprostać temu wyzwaniu wiele krajów zmuszonych było podjąć decyzje na rzecz określenia zarówno zakresu jak i kierunków rozwoju sektora produkcji energii elektrycznej. Mając na uwadze takie elementy jak: koszt produkcji energii, bezpieczeństwo technologii i niezależność energetyczną poszczególnych krajów, wymagania ochrony środowiska, kończące się zasoby kopalnych ˇródeł energii, jak również rosnące zagrożenie skutkami efektu cieplarnianego wynikłego z zanieczyszczania atmosfery przez konwencjonalną energetykę, kraje członkowskie UE podjęły konkretne działania mające na celu zwiększenie udziału odnawialnych ˇródeł energii (OZE) w bilansie energetycznym UE.

W Polsce aktualnie energia elektryczna z OZE stanowi poniżej 3% (z dużymi elektrowniami wodnymi) całkowitej produkcji energii elektrycznej. Po wyłączeniu dużej energetyki wodnej produkcja energii elektrycznej z OZE wynosi około 0,1%.

Przyjęta we wrześniu 2001 roku przez Radę Ministrów "Strategia Rozwoju Energetyki Odnawialnej) zgodnie z założeniami dyrektywy UE przewiduje w najbardziej optymistycznym z trzech rozważanych scenariuszy wzrost tego udziału do średniego poziomu oczekiwanego w UE, tj. 12,5% do roku 2010 (pozostałe dwa scenariusze zakładają, że udział energii elektrycznej z OZE w bilansie zużycia energii elektrycznej wyniesie odpowiednio 7% i 9%).

(...)Warto zwrócić uwagę na ˇródła, które w Polsce dopiero zaczynają być wykorzystywane, a mianowicie na energię słońca i wiatru. Szacuje się, że od roku 1990 światowe wykorzystanie energii promieniowania słonecznego wzrosło około dwukrotnie, a energii wiatru około czterokrotnie. Aktualnie cena energii elektrycznej wytworzonej w elektrowni wiatrowej, podobnie jak w ogniwach fotowoltaicznych i paliwowych jest wyższa niż w konwencjonalnych elektrowniach. Jednak główną siłą napędową rozwoju tych dziedzin energetyki jest ciągły spadek cen urządzeń i kosztów ich eksploatacji. Przewiduje się, że już w roku 2005 systemy fotowoltaiczne będą w stanie dostarczyć energię po koszcie niższym od 0,15 USD/kWh (przy obecnej cenie około 0,25 USD/kWh). Wszystko wskazuje na to, że procesy doskonalenia technologii przemiany energii słońca i wiatru będą postępowały dalej, co wróży dalszy dynamiczny rozwój ich wykorzystania w nadchodzących latach.

 

Kurier Szczeciński 2002.04.26

Rybacy walczą z wiatrakami

Sztab kryzysowy Rybołówstwa w Kołobrzegu, w skład którego wchodzą cztery organizacje rybackie, stanowczo protestują wobec planów budowy elektrowni wiatrowych w polskiej strefie przybrzeżnej. Swoje stanowisko rybacy przesłali do Premiera i Ministerstwa Rolnictwa.

Sztab uważa, że nieprawdziwe jest twierdzenie, jakoby "posadowienie elektrowni we wschodniej części Ławicy Słupskiej, przez którą przebiegają trasy wędrówek ryb, nie będzie miało szkodliwego wpływu na zasobność Bałtyku". Zarzuca, że projekt budowy farmy wiatraków nie zawiera analizy oddziaływania infradˇwięków, wibracji, hałasu i pola magnetycznego na ryby przydenne. Jako przykład ewidentnie negatywnego oddziaływania rybacy podają notowany spadek ilości ryb w okolicach kabla energetycznego, znajdującego się wzdłuż wybrzeża na wysokości Słupi i Wieprzy.

W przesłanym władzom państwowym liście znajdują się także opisy inwestycji prowadzonych w krajach skandynawskich, które bądˇ zostały zlikwidowane (wiatraki u wybrzeży Szwecji) lub przeprojektowane (most Kopenhaga - Malmö), aby zachować zasobność tamtych akwenów w ryby. Sztab jednoznacznie negatywnie zaopiniował projekt i uważa, że należy wstrzymać rozpatrywanie wszelkich wniosków prowadzących do posadowienia wiatraków na Ławicy Słupskiej. List trafił także do, marszałka Sejmu i trzech oddziałów "Greenpeace" w Dani, Szwecji i Polsce.

 

Głos Koszaliński 2002.04.25

O wiatrakach międzynarodowo

Elektrownie wiatrowe robią na Pomorzu karierę. Kilkanaście wiatraków już stoi, następne są w planach. Właśnie siłownie wiatrowe były tematem międzynarodowej konferencji energetycznej organizowanej przez powiat sławieński w Muzeum Książąt Pomorskich w Darłowie, która rozpoczęła się 25 kwietnia. Samorządowcy, przedsiębiorcy, którzy już mają wiatraki i ci, którzy dopiero planują je zainstalować oraz zaproszeni specjaliści - w sumie ponad 100 osób - zajmowali się energetyką wiatrową.

 

Głos Koszaliński 2002.04.18

Czysty biznes

(...)Propagatorem budowy wiatraków jest Wojciech Romaniszyn, najpierw mieszkający w Warszawie, od kilku lat w pałacu w Pieńkowie. Pierwsze jednak elektrownie na wzgórzu o wysokości 32 m n. p. m koło Cisowa w 1999 roku postawiła spółka warszawska Energetel. Jest to pięć elektrowni produkcji niemieckiej Seewind. Turbiny są małej mocy (każda po 132 kW), ze skrzydłami o długości 11 metrów.

W kwietniu 2001 roku uruchomiono sześć turbin firmy Elektronie Wiatrowe S.A. W. Romaniszyna. Stoją między Barzowicami i Zakrzewem. Każda ma moc 833 kW. Są w stanie dać energię przekraczającą potrzeby 16 tysięcznego Darłowa. Zespół elektrowni w Barzowicach kosztował 25 milionów złotych, z czego 30% pokryto z dotacji z EkoFunduszu, 50% z preferencyjnej pożyczki Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Wkład własny inwestora wyniósł około 20%.

W sierpniu ub. r. ruszyły pierwsze wiatraki spółki Energia-Eko ze Szczecina. Stoją one na polach koło Cisowa i Kopania. Farma składa się z 9 turbin, każda o mocy 2 MW. Jedna elektrownia kosztuje 10 milionów złotych.

Do stawiania wiatraków szykują się następni. Kilku potencjalnych inwestorów już kupiło ziemię z zamiarem zbudowania następnych wiatraków. W gminie Darłowo zarejestrowano już wnioski na budowę prawie 100 wiatraków.

Przedsięwzięcie opłaca się, chociaż węgiel jest stosunkowo tani. W efekcie prąd z elektrowni wiatrowych jest dwa razy droższy od wytwarzanego w elektrowniach tzw. brudnych ekologicznie. W 2000 roku 1 megawatogodzina prądu z węgla brunatnego kosztowała 105 złotych, z węgla kamiennego 142 złote, z elektrowni wiatrowych 222 złote. Jednak największą zaletą prądu z wiatru jest brak zanieczyszczeń. A tego nie da się przeliczyć na złotówki. Gdyby w tradycyjnej elektrowni węglowej wytwarzać tę porcję prądu jaką daje sześć turbin Wojciecha Romaniszyna, środowisko musiałoby rocznie wchłonąć: 1180 ton dwutlenku węgla, 2,5 tony tlenku węgla, 98 ton dwutlenku siarki i 13,9 ton pyłów.

Jeszcze niedawno chęć budowy wiatraków wywoływała protesty lokalnych społeczności. Dziś już wszyscy odczuli, że to się opłaca. Protesty mieszkańców Cisowa, Kopania i Zakrzewa niemal wygasły w chwili, gdy protestujący rolnicy otrzymali finansowe rekompensaty za obniżenie atrakcyjności ich gruntów, sąsiadujących z wiatrakami. Korzyści czerpie też gmina. Obecnie właściciele elektrowni wiatrowych płacą darłowskiej gminie milion złotych podatku (gdy np. z podatku rolnego kasa ma niespełna pół miliona złotych). Po budowach pozostało także 6 kilometrów dróg betonowych, w tym 2,6 kilometrowa droga ze wsi letniskowych Cisowo i Kopań, prowadzące na plażę bałtycką.

 

Gazeta Goleniowska 2002.04.12

Szansa na sukces

Są szanse na powstanie w Łozienicy pod Goleniowem dużego zakładu, który produkowałby łopaty turbin wiatrowych. Duńska firma LM Glasfiber A/S zdecydowała się na zakup od gminy Goleniów 28 hektarów gruntu na terenie tzw. parku technologicznego.

Jak nas poinformował polski przedstawiciel firmy, p. Piotr Weselik, jego firma od ponad roku poszukiwała miejsca na lokalizację zakładu. Wymagania odnośnie lokalizacji były specyficzne z racji rozmiarów wytwarzanych konstrukcji. LM Glasfiber produkuje łopaty wirników do dużych elektrowni wiatrowych, o rozmiarach od 13 do prawie 44 metrów. Z tego powodu zakład musi być wybudowany blisko drogi szybkiego ruchu z możliwością bezpośredniego wjazdu na nią. Ważna też była bliskość portu morskiego i autostrady A6. Rozpatrywano aż 13 różnych lokalizacji w pasie od Świnoujścia do Szczecina, po wstępnej eliminacji pozostały trzy, z których ostatecznie wybrano Goleniów.

Firma wzięła udział w przetargu na sprzedaż działek w "parku technologicznym" i zdecydowała się na zakup działki nr 4/3. Ponieważ jednak jest firmą zagraniczną, na zakup ziemi musi wyrazić zgodę Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, co może potrwać nawet kilka miesięcy. Firma, by nie tracić niepotrzebnie tego czasu, przystąpiła równolegle do innych procedur. W sądzie rejestrowym w Szczecinie trwa procedura rejestracji firmy LM Glasfiber Poland sp. z. o. o.

(...) Przedstawiciel firmy podkreślił, że planowany zakład mógłby być wielką szansą dla Goleniowa. Rodzaj produkcji jest "czysty ekologicznie" i nieuciążliwy dla środowiska. Spowodowałby zwiększenie atrakcyjności terenów sąsiednich i być może stałby się pierwszą częścią rzeczywistego parku przemysłowego. Zakład, gdyby wszystko poszło zgodnie z planem, powstałby do końca przyszłego roku. Miałby produkować największe i najbardziej zaawansowane technicznie elementy, docelowo zatrudniałby około 500 osób, które wcześniej zostałyby przeszkolone przez przyszłego pracodawcę.

Na koniec przedstawiciel firmy zaznaczył, że jest jeszcze zbyt wcześnie, by napisać, że zakład z całą pewnością powstanie. Jak dotąd wszystko jest na etapie wstępnym, choć firma ma wolę wybudowania zakładu właśnie w Goleniowie, bowiem tutejsze warunki lokalizacyjne uznała za najlepsze. Jednak czy zakład powstanie - zależeć będzie od decyzji, jakie zapadną w ciągu kilku najbliższych miesięcy w Goleniowie, Szczecinie i Warszawie. Jeszcze nie czas na ogłaszanie sukcesu.

LM Glasfiber A/S jest firmą duńską, ma 11 zakładów produkcyjnych w Danii, Hiszpanii, Indiach, Chinach i USA (lokalizowanych zasadniczo blisko rynków zbytu). Ma około 45% udziału w światowym rynku produkcji elementów do elektrowni wiatrowych, jest jedyną firmą tej branży o zasięgu światowym. Zatrudnia około 3200 osób. Działa w branży wciąż się rozwijającej i o świetnych perspektywach na przyszłość. Od 1978 wyprodukowała około 60000 łopat do turbin wiatrowych, o długości od 13,4 do 43,8 metra. Na deskach kreślarskich są jeszcze większe elementy. www.lm.dk

 

Kurier Szczeciński 2002.04.04

Pieniądze na wietrze

Niemiecki instytut energii wiatrowej DEWI przewiduje, że światowe zapasy energii pochodzącej z wiatru zwiększą się blisko pięciokrotnie - z 25 GW do 120 GW w 2010 roku. Raport instytutu zawiera optymistyczne prognozy dla producentów tego rodzaju energii i zaleca więcej inwestycji w Hiszpanii, Włoszech, Francji i Polsce. Obecnie najwięcej tego rodzaju prądu w Europie produkują Niemcy.

Energetyka wiatrowa w Polsce rozwija się bardzo szybko, czego dowodem są inwestycje zrealizowane w ostatnim roku i wiele projektów w trakcie przygotowań. W 2001 roku ogólna moc siłowni wiatrowych w kraju wzrosła pięciokrotnie. Inwestorzy interesują się zwłaszcza północnymi regionami, gdzie są najlepsze dla energetyki wiatrowej warunki pogodowe. Tak jest między innymi w Cisowie koło Darłowa czy w Zagórzu na Wolinie. W Cisowie powstała największa jak dotąd farma wiatrowa. Pracuje tam dziewięć turbin o mocy 2 MW każda. Farma powstała dzięki polskiemu kapitałowi. Oprócz inwestora w przedsięwzięciu uczestniczył również Ekofundusz (30%) oraz Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska (50%). Wielka farma wiatrowa powstanie również w Wiejkowie, na południe od Wolina, gdzie planuje się budowę 15 siłowni. Sześć turbin o mocy 850 KW działa już w Barzowicach nieopodal Darłowa. W tych okolicach, podobnie jak w wielu innych miejscach zachodniego Wybrzeża, warunki pogodowe są niemal idealne - wieją tu bowiem dość silne wiatry zachodnie i południowo - zachodnie. Zaawansowana jest również inwestycja w Zagórzu, gdzie powstanie 15 siłowni. Dużą inwestycję przygotowuje jeden z niemieckich inwestorów w Polsce północno - wschodniej. Na dawnym lotnisku w Ornecie powstanie farma wiatrowa złożona z 23 wiatraków. Agencja Mienia Wojskowego sprzedała to nieczynne lotnisko spółce z Hamburga, a władze miasta na wniosek Niemców zmieniły już plan zagospodarowania przestrzennego. Jeszcze nie wiadomo, kiedy staną pierwsze wiatraki. Spółka kończy formalności związane z inwestycją. Wytworzony prąd w przyszłości będzie odsprzedawany miejscowemu zakładowi energetycznemu. Elektrownie wiatrowe w województwie warmińsko - mazurskim powstaną również w Gołdapi i Wydminach.

W Polsce działa dzisiaj zaledwie kilkanaście turbin o mocy powyżej 500 kW. Dynamika przyrostu jest jednak ogromna: w ciągu ostatniego roku ogólna moc siłowni wiatrowych w kraju wzrosła o 500%. W sąsiednich Niemczech turbin wiatrowych jest natomiast około 10 tysięcy. Świadczy to o skali zapóznienia naszego kraju w tej dziedzinie.

 

Gazeta Wyborcza 2002.04.06

Czy SALOMON da pracę ?

8 kwietnia firma Salomon Energy miała zatrudnić pierwszych 50 osób do produkcji elektrowni wiatrowych. Czy produkcja ruszy, zależy jednak od Zakładów Energetycznych, które odcięły fabryce prąd.
Informację o rozpoczęciu rekrutacji przez Salomon Energy, która przejęła majątek dawnego Ursusa, uzyskaliśmy z Urzędu Miasta. Firma musi się spieszyć, bowiem tylko do końca kwietnia ma zwolnienie z podatku od nieruchomości. Taką ogólną ulgę na rozruch fabryk dali w ubiegłym roku gorzowscy radni firmom tworzącym nowe miejsca pracy. Urząd miasta nie chce zdradzić, ile wynosi zwolnienie podatkowe. Nabywcy majątku po Ursusie twierdzili, że zatrudnią kilkaset osób przy produkcji wiatraków. Około 1000 gorzowian złożyło w firmie podania o pracę.
Parę miesięcy temu okazało się, że biurowiec byłego Ursusa został obciążony olbrzymią hipoteką, a trzy tygodnie temu Zakład Energetyczny odciął prąd z powodu niepłacenia rachunków. Na terenie byłego Ursusa operują dwie firmy powiązane kapitałowo - Royal Grant i Salomon Energy. Zadłużony wobec energetyki na 360 tysięcy jest Royal Grant. Kartoteka Salomona jest czysta. Czy jednak Zakłady Energetyczne zdecydują się im podłączyć prąd ?
- Nie zamierzamy nikogo blokować w podłączaniu energii elektrycznej. Spodziewamy się, że firma Salomon Energy w najbliższym czasie wystąpi do nas o warunki podłączenia prądu. Jeśli spełnią wymagania określone w warunkach i wniosą opłatę, to prąd zostanie podłączony. Dług Royal Grantu jest osobną kwestią - mówi Jerzy Pluciński, dyr. ds. handlowych gorzowskiego Zakładu Energetycznego.
Jak w poprzednich wypadkach nie udało się nam uzyskać komentarza ze strony spółek Salomon Energy ani Royal Grant. Wieżowiec byłego Ursusa jest zamknięty na cztery spusty.

 

Głos Wybrzeża 2002.04.15

Walka z wiatrakami

Słupska spółka Nowa Energia i gdyńska Wiatropol Int. planują budowę elektrowni wiatrowych na morzu na wysokości Dębek i Białogóry. Dwie farmy wiatraków o wysokości ponad 100 metrów każdy i długości pojedynczego śmigła około 70 metrów, mają powstać w odległości 2 kilometrów od brzegu. Przeciwko takiej lokalizacji protestują mieszkańcy obu wsi.
Uważają, że umieszczenie wiatraków w morzu obniży walory krajobrazowe i przyczyni się do spadku zainteresowania turystów tymi terenami. Budowie sprzeciwiają się też ekolodzy, obawiający się o wpływ wiatraków na przepływające w pobliżu ryby i przelatujące ptaki. Przedstawiciele inwestorów spotkali się na krokowskim zamku z władzami gminy i mieszkańcami zaniepokojonymi planami budowy.
- Dobrze, że przed rozpoczęciem inwestycji firmy spotykają się z mieszkańcami. Jednak takie spotkanie niczego nam nie wyjaśniło. Inwestorzy pozostali przy swoim zdaniu, mieszkańcy przy swoim. Gdyby pomyślano o współpracy z władzami gminy na etapie projektowania, prawdopodobnie udałoby się uniknąć konfliktu społecznego. Inna lokalizacja (dalej od brzegu, może też nieco przesunięta) łatwiej zdobyłaby akceptację mieszkańców - podsumował spotkanie wójt Henryk Doering.

 

Kurier Polski 2002.04.03

Światowy kongres energetyki w Paryżu

W Paryżu, 2 kwietnia, odbył się trzydniowy światowy kongres energetyki wiatrowej "Global Windpower", poświęcony technologicznym, przyrodniczym, ekonomicznym i społecznym aspektom wykorzystania energii wiatru.
Przedstawiciele Polski - podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, Krzysztof Szamałek - zaprezentował podczas kongresu program rozwoju energetyki wiatrowej w Polsce.
Na całym świecie prowadzone są prace naukowe i techniczne nad poszukiwaniem i wykorzystaniem "czystych" i odnawialnych ˇródeł energii. - Przed Polską stoją duże szanse, aby stać się ważnym czynnikiem europejskiego rynku produkcji zielonej energii oraz usług i urządzeń dla energetyki wiatrowej. Nasz kraj dysponuje zarówno zasobami energii wiatru, jak i odpowiednim potencjałem przemysłowym dla jej zagospodarowania - twierdzi Przemysław Szustakiewicz, rzecznik ministerstwa.
Dla rozwoju energetyki wiatrowej w Polsce konieczne jest wypracowanie mechanizmów ekonomicznych dla tego typu inwestycji, zapewnienie stabilnych warunków sprzedaży energii ze ˇródeł odnawialnych. Niezbędne jest również wspieranie energetyki wiatrowej przez państwo i jej wejście na rynek europejski.

 

Tygodnik Pilski 2002.04.05

Wojsko jest przeciw

Niemieckie spółki chcą inwestować w gminach Wałcz, Tuczno, Mirosławiec i Szydłowo (powiat pilski). Postawione przez nie siłownie wiatrowe stwarzają szansę na liczne korzyści, zwłaszcza finansowe tak dla gmin, jak i dla indywidualnych właścicieli ziemi.
W samej gminie Wałcz jest aż 4500 hektarów gruntów, które nadają się do wykorzystania przy realizacji tej inwestycji. Wiejące na tym terenie wiatry sprzyjają budowie największych wiatraków, których wysokość wynosi 140 metrów. Moc, jaką mogą wytworzyć, to 2 MW. W gminie Wałcz można wybudować 150 takich siłowni.
Koszt budowy jednego wiatraka to wydatek rzędu 2 milionów euro. W całości jednak pokrywa go inwestor. Korzyści wypływające z budowy wiatraków są bardzo duże. Tereny, na których będą one stawiane, zostaną wydzierżawione od rolników. Kwoty, na które mogą liczyć rolnicy, nie są małe. Za udostępnienie miejsca na jeden wiatrak w gminie Tuczno, rolnik może uzyskać około 20 tysięcy złotych rocznie. Umowy dzierżawy ziemi podpisywane będą na 20 lat.
W tej gminie są aż trzy obszary o powierzchni blisko 2000 hektarów, które inwestor bierze pod uwagę przy planowaniu budowy wiatraków. Szacuje się, że postawionych zostanie około 120 takich obiektów.
Władze poszczególnych gmin są pełne optymizmu. Ich dobre samopoczucie psuje jednak to, że budowie tak wysokich wiatraków sprzeciwia się Dowództwo Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej. Wojsko twierdzi, że gminy należą do strefy ochronnej obiektów lotniskowych i drogowych. Wiatraki mogą przeszkadzać w prowadzeniu ćwiczeń na pobliskich poligonach i lotnisku. Trudności tych nie ma wyłącznie gmina Tuczno, gdzie mają zostać zbudowane niższe (około 110 metrów wysokości) wiatraki.

Strona główna | Oferta | Media | Katalog firm | Artykuły | Poradnik | Technika | Ekonomia | Ekologia | Prawo | Farmy | Galerie

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Created by Paweł Premicz 2000-2006 KVM