|
Wrzesień 2002
Głos Szczeciński
2002.10.11
Nie chcą wiatraków
Samorządy z wyspy Wolin i wojewódzki konserwator
przyrody sprzeciwiają się budowie elektrowni wiatrowych na wodach
Zalewu Szczecińskiego. Wolin nie chce inwestycji za 500 milionów
złotych. Radni uznali, że wybudowanie na wodach Zatoki Skoszewskiej
farmy wiatrowej doprowadzi do utraty walorów turystycznych tego
terenu i przyczyni się do wzrostu bezrobocia. - Nie jesteśmy przeciwni
budowie farm wiatrowych - mówi Krzysztof Pietruszewski, zastępca
burmistrza Wolina. - Muszą jednak być tak usytuowane, aby nie
kolidowały z innymi podstawowymi zadaniami, jakie gmina bierze
na siebie. Dowodem tego jest farma wiatrowa, która powstaje w
niedalekim Zagórzu. Na jej potrzeby wydzielono 230 hektarów terenu,
z daleka od ludzkich siedzib, pośród pól. Druga farma, podobnej
wielkości, ma powstać w rejonie wsi Wiejkowo - Recław.
Zaśmiecony krajobraz
Zdaniem wolińskich radnych nieumiejętnie wybrany teren pod takie
inwestycje "zaśmieca" krajobraz. Las 58 stumetrowych
stalowych wież wbitych w grunt Zatoki Skoszewskiej "może
negatywnie odbić się na rozwoju turystyki i sportów wodnych"
- jak napisali w uzasadnieniu swojej decyzji. Nikt też nie ma
pewności czy drgające i szumiące przez całą dobę konstrukcje nie
wystraszą ryb, co doprowadzi do wzrostu bezrobocia pośród rybaków.
Tego samego zdania są radni gmin Międzyzdroje i Dziwnów. Podjęto
wspólną uchwałę Nie zezwalającą na budowanie farm wiatrowych na
terenie wyspy.
Pięciu chętnych
O możliwość postawienia farm wiatrowych na wodzie ubiega się aż
pięciu potencjalnych wykonawców. - Inwestorem na wodach Zatoki
Skoszewskiej jest duński potentat w tej dziedzinie, Energia 2
- mówi Waldemar Kruszyniewicz, prezes polickiej spółki Fog Wind
Poland, jeden z potencjalnych wykonawców tej inwestycji. - Skandynawowie
znani są z rygorystycznej dbałości o stan środowiska naturalnego,
kierują się zasadami prawa unijnego. Skąd biorą się opory wolińskich
radnych?
Unia też ma opory
Jednak w Unii Europejskiej wprowadzono liczne ograniczenia dla
tych ekologicznych elektrowni. Holendrzy wyznaczyli tylko odległe
tereny na polderach, uważając, że farmy wiatrowe psują krajobraz,
zagrażają turystyce wodnej. W Niemczech mocno podkreśla się konieczność
ochrony siedlisk ptaków, wskazuje na hałas wytwarzany przez te
urządzenia, drgania podłoża, ciągłe błyski ("zajączki"),
których źródłem są wirujące łopaty. Po przegranych procesach niektóre
siłownie inwestorzy musieli rozebrać.
Konserwator mówi - nie!
Nikt nie umie określić jaki wpływ na środowisko będą miały farmy
wiatrowe. Raport w tej dziedzinie przesłany wojewódzkiemu konserwatorowi
przyrody pomija wiele kwestii niewygodnych dla inwestorów, którzy
nie uwzględniają dwóch najważniejszych dyrektyw UE dotyczących
ochrony przyrody. Zapomniano, że ten rejon, to siedlisko ptactwa,
zaliczone do terenów o wybitnych walorach turystycznych województwa
zachodniopomorskiego. Takich potknięć jest wiele. Wojewódzki konserwator
przyrody negatywnie zaopiniował projekt budowy elektrowni wiatrowych
w tym rejonie.
Myto od wiatru
Radni nie kryją swego sceptycyzmu także z innego powodu. Farma
w Zagórzu, warta 125 milionów złotych, przyniesie gminie co roku
2% podatek od wartości inwestycji. W przypadku farm na wodach
Urzędu Morskiego, pieniądze trafiłyby do Skarbu Państwa.
Parkiet 2002.10.10
Rozbite wiatraki
Miało być tak pięknie - w 2010 roku aż 7,5
proc. energii miało pochodzić ze źródeł odnawialnych. Firmy, które
zwietrzyły w tym interes, zainwestowały sporo pieniędzy, ale ich
energii nikt kupować nie chce.
Jak pisze gazeta, producenci - właściciele
farm wiatrowych, już nie zarzucają zakładom energetycznym, że
nie wywiązują się z rozporządzeń ministerstwa gospodarki o obowiązku
zakupu energii ze źródeł odnawialnych. Całą winą obarczają PSE
i nowe zasady grafikowania na rynku bilansującym. A zarzucają
spółce sporo - m.in. chęć likwidacji odnawialnych źródeł energii
czy kompromitowanie kraju wobec UE, gdzie moc zainstalowana w
sektorze energetyki wiatrowej jest kilkaset razy większa. Jednak
PSE odpiera ataki. W swoim oświadczeniu spółka napisała m.in.
że nie neguje potrzeby rozwijania w Polsce alternatywnych źródeł
energii, jednak chce aby odbywało się to w sposób kontrolowany
i aby plany inwestorów nie przekraczały przyjętych założeń. W
oświadczeniu PSE przypomina, że według "Strategii rozwoju
energetyki odnawialnej" przyjętej przez parlament pod koniec
sierpnia ub.r. w 2010 roku w Polsce moc elektrowni wiatrowych
może się wahać w granicach od 600 do 1600 MW. Jak mówi prezes
Stanisław Dobrzański, w obecnie obowiązującym systemie prawnym,
rozwiązania problemu należy szukać na poziomie ZE, a jeżeli w
regulacjach pojawią się przepisy zezwalające na specjalne traktowanie
elektrowni wiatrowych, to PSE się do nich z pewnością dostosują.
Prezes dodaje także, że obecnie skutki odchyleń od planowanych
grafików, które są wynikiem dokładności prognoz, ponoszą zakłady
energetyczne, zwiększając tym samym swoje koszty.
Puls Biznesu 2002.10.04
Pięć firm będzie kupować ekoenergię
Energetyczne Konsorcjum Zachodnie podpisało
z duńską spółką Wolin North umowy na zakup energii wiatrowej w
realizowanym przez nią zakładzie w Zagórzu. Farma za 125 mln zł
ruszy jeszcze w tym roku.
Dystrybutorzy energii elektrycznej zrzeszeni
w Energetycznym Konsorcjum Zachodnim (EKZ) podpisali umowę na
zakup "zielonej" energii z powstającej farmy wiatrowej
w Zagórzu. W ten sposób energetyczne spółki przygotowują się do
ustawowego, zgodnego z dyrektywami UE, zwiększenia udziału ekologicznej
energii w ogólnej sprzedaży. Natomiast spółka Wolin North (WN),
należąca do duńskiego koncernu energetycznego Elsam - inwestora
realizowanej farmy w Zagórzu, zapewniła sobie zbyt energii, której
produkcję rozpocznie w tym roku.
Według Dariusza Wieczorka, prezesa Energetyki
Szczecińskiej, odbiór energii z Zagórza zadeklarowały: Energetyka
Poznańska, Energetyka Szczecińska, Łódzki ZE, ZE Gorzów i ZE ŁódĽ-Teren.
ZE Bydgoszcz, należący do EKZ, nie podpisał umowy, bo ma własnych
dostawców ekoenergii.
- Kontrakt pomiędzy EKZ a WN zakłada bezpośredni
zakup (ponad siecią) energii z Zagórza przez spółki EKZ, mimo
że elektrownia wiatrowa jest przyłączona tylko do sieci Energetyki
Szczecińskiej. Warunkiem jego funkcjonowania jest jednoczesna
realizacja umowy o odsprzedaży do ES przez członków EKZ energii
"czarnej" w ilości odpowiadającej wolumenowi energii
"zielonej" - tłumaczy Dorota Kosińska, kierownik biura
zakupu i bilansowania energii elektrycznej w ZE ŁódĽ-Teren.
Podkreśla ona jednak, że wprowadzenie przez
Polskie Sieci Energetyczne nowych zasad rozliczeń na rynku bilansującym
powoduje dodatkowy wzrost ceny energii "zielonej". Zachodzi
obawa, że jeśli nic się w tych zasadach nie zmieni, kontrakt nie
będzie realizowany.
EKZ zostało zawiązane w 1998 r. w celu wspólnego
obrotu energią. Energia z Zagórza będzie częścią energii przez
nie dystrybuowanej. Niektóre podmioty, np. ZE Gorzów, zawarły
też umowy z innymi dostawcami ekoenergii.
- Pewną ilość energii kupujemy m.in. od ZE
Bydgoszcz, członka EKZ. Dostawy realizujemy także z własnych elektrowni
wiatrowych z województw lubuskiego i zachodniopomorskiego - mówi
Henryk Szałek, prezes ZE Gorzów.
Farma wiatrowa spółki Wolin North, złożona
z 15 turbin o mocy 2 MW każda, powstanie nad Zalewem Szczecińskim.
Hans Buus, prezes Elsamu i jednocześnie spółki Wolin North, twierdzi,
że inwestycja, wyceniona na 125 mln zł i finansowana przez rząd
Królestwa Danii, zostanie zrealizowana do końca roku. Wykonawcą
jest Vestas, duński producent turbin. W bliskich planach WN jest
uruchomienie kolejnych dwóch farm wiatrowych w województwie zachodniopomorskim.
Każda z nich pochłonie około 120 mln zł.
Gazeta Wyborcza - Białystok
2002.10.01
Elektrownie wiatrowe na Suwalszczyźnie
Jeśli znajdą się inwestorzy, już za dwa lata
na Suwalszczyźnie powstaną parki wiatrowe, a w nich - wiatrowe
elektrownie o łącznej mocy 60 MW. Będą wytwarzać prąd, zmniejszając
jednocześnie do atmosfery emisję szkodliwych gazów i pyłów
W tym roku dobiegnie końca realizacja projektu
"Przygotowanie inwestycji budowy elektrowni wiatrowej",
który prowadzony jest na Suwalszczyźnie. Program realizowany jest
od grudnia 2000 roku. Pomysł powstał w wyniku współpracy starostwa
powiatowego w Suwałkach z Europejskim Centrum Energii Odnawialnej
w Warszawie. Pieniądze - 500 tys. dolarów, wyłożyła amerykańska
Agencja Przemysłu i Handlu TDA. Przez półtora roku 50-metrowe
maszty pomiarowe w czterech miejscowościach: Potaszni , Pieckach
, Oklinach oraz Białorogach badały siłę i kierunek wiejących tam
wiatrów oraz nasłonecznienie, wilgotność i inne czynniki atmosferyczne,
aby zidentyfikować te obszary, na których mogłyby zostać utworzone
parki wiatrowe. Ponieważ badania wykazały, że faktycznie są tam
sprzyjające warunki, więc przystąpiono do drugiej fazy projektu,
na któą składają się na nią m.in. analiza infrastruktury, sieci
energetycznej i drogowej, analiza wpływu budowy na środowisko
i ornitofaunę, konsultacje społeczne i uzgodnienia z dzierżawcami
terenów.
Jeśli znajdą się inwestorzy, którzy zechcą
wyłożyć ok. 50 mln dolarów - bo tak wyceniany jest koszt całej
inwestycji - można by przystąpić do właściwej realizacji projektu.
Jak twierdzi Ignacy Jasionowski, naczelnik wydziału ochrony środowiska,
rolnictwa i leśnictwa starostwa powiatowego w Suwałkach, jest
już kilku zainteresowanych.
|