|
Wrzesień 2002
Puls Biznesu 2002.09.19
W Polsce nie zarabia się na wietrze
Wadliwe przepisy regulujące rynek energii
sprawiają, że działające w Polsce elektrownie wiatrowe stoją na
granicy bankructwa. Firmy zagraniczne gotowe zbudować u nas tego
typu obiekty wstrzymały się z realizacją swoich planów.
Obecnie na naszym Wybrzeżu działa 30 wiatraków
o łącznej mocy 28 MW. W przyszłości, na Pomorzu oraz w Wielkopolsce
miało ich powstać aż 2 tys. Jednak inwestorzy, którzy zamierzali
budować kolejne Ąródła odnawialnej energii, na razie wstrzymują
realizację planów.
- Na polskim rynku pozostało 15 firm wykorzystujących
siłę wiatru do produkcji energii, podczas gdy dwa lata temu było
ich kilkaset. Większość wolała jednak przenieść działalność na
tereny Słowenii, Bośni i Hercegowiny, Chorwacji czy Estonii -
twierdzi Andrzej KaĄmirowski, wiceprezes zarządu Cannon Polska,
dewelopera wyspecjalizowanego w budowie elektrowni wiatrowych.(...)
Puls Biznesu 2002.09.19
Ekoelektrownie są za drogie dla Polaków
Zakłady energetyczne nie chcą kupować energii
wiatrowej. Powodem jest zarządzenie Polskich Sieci Elektroenergetycznych,
które wprowadza do Regulaminu Rynku Bilansującego nowe zasady
rozliczania zakupu i sprzedaży energii. Zarządzenie, obowiązujące
od 1 lipca 2002 r., postawiło pod znakiem zapytania rozwój energetyki
wiatrowej w Polsce.
Polski rząd obiecał przystosować się do zasad
unijnej dyrektywy 2001/77/EC jeszcze przed przystąpieniem do UE.
Jej główne założenia zakazują dyskryminacji energii odnawialnej
przez obowiązujące w kraju regulacje. W związku z tym Ministerstwo
Gospodarki wydało w grudniu 2000 r. rozporządzenie, na mocy którego
każdy zakład energetyczny musi zakupić 2,4 proc. energii ze Ąródeł
ekologicznych. W 2010 r. poziom ten ma wzrosnąć do 7,5 proc.
Jednak już przy progu 2,4 proc. nikt nie
kwapi się do kupowania energii wiatrowej. Przyczyna tkwi w nowych
zasadach rozliczeń, zgodnie z którymi zakłady energetyczne, za
sprzedaż nadwyżki prądu otrzymują cenę niższą od podstawowej.(...)
Puls Biznesu 2002.09.17
Park wiatrowy za 120 mln zł
Na polach Zagórza nad zalewem Szczecińskim
rozpoczął się montaż 15 turbin wiatrowych o mocy 2 MW. Inwestor
przedsięwzięcia, duńska firma Vestas, szacuje, że budowa farmy
pochłonie około 120 mln zł.
Jej wykonawcami, obok inwestora, są dwie
szczecińskie firmy: EPA, zajmująca się stroną techniczną i logistyczną
przedsięwzięcia, oraz spółka budowlana Wolin-Nord. Park wiatrowy
w Zagórzu rozpocznie produkcję energii w lutym 2003 r.
- Obecnie łączna moc siłowni wiatrowych w
Polsce wynosi ponad 20 MW. Farma w Zagórzu będzie miała moc 30
MW - mówi Jacek Roman z EPA.
Gazeta
Wyborcza 2002.09.13
Przeminie
z wiatrem ?
Prezes Urzędu Regulacji Energetyki, Leszek
Juchniewicz, w wywiadzie udzielonym "Gazecie Wyborczej"
odpowiadał na pytania związane z energetyką odnawialną.
Prezes URE stwierdził, że regulamin PSE wymusza
na elektrowniach wiatrowych dokładne przewidywanie wielkości produkcji
energii, co jest bardzo trudne. Do końca roku powininen powstać
nowy system, który potraktuje energetykę wiatrową odrębnie, pod
warunkiem spełnienia paru warunków, między innymi kupna oprogramowania
komputerowego oraz sprzętu umożliwiającego planowanie wielkości
produkcji - powiedział Leszek Juchniewicz, prezes URE. Stwierdził
także, że prąd z elektrowni wiatrowych nie jest tani, i trzeba
zastanowić się kto ma zapłacić za droższą "zieloną energię".
Jego zdaniem nie ma w tej chwili powodów, aby powstawały nowe
elektrownie wiatrowe, zwłaszcza że nie rozwiązane pozostają problemy
związane z nadwyżką produkcji energetyki konwencjonalnej.
Gazeta Wyborcza 2002.09.13
Energetyka wiatrowa w Polsce: na udry
z Unią Europejską
Energetykę wiatrową dławią złe przepisy -
zanim zdążyła rozwinąć skrzydłą w Polsce, już upada. Złamane zostały
zobowiązania Polski wobec Unii Europejskiej i nasze własne regulacje.
Właściciele "farm wiatrowych" są
zdesperowani. Jak mówi Wojciech Romaniszyn, współwłaściciel farmy
wiatrowej w Barzowicach - "w tej chwili żaden zakład energetyczny
nie kupuje prądu od żadnej elektrowni wiatrowej. Elektryczność
produkujemy, ale oddajemy ją do sieci za darmo". Jeżeli jeszcze
przez kilka miesięcy umów z zakładami energetycznymi nie będzie,
farmy wiatrowe mogą zbankrutować. Ich właściciele nie chcą poddać
się bez walki. Jak dowiedziała się "Gazeta", razem z
prawnikami przygotowują obecnie batalię prawną przeciwko PSE i
władzom. Pierwsze posunięcia już są: Energia-Eko szykuje pozew
sądowy przeciwko Energetycznemu Konsorcjum Zachodniemu, zaś do
Sądu Antymonopolowego wpłynął wniosek o wszczęcie postępowania
przeciwko URE. Elektrownia w Barzowicach zwróciła się zaś do NIK
o zbadanie działalności PSE.
Elektrownie wiatrowe nie są w stanie zawierać
umów na dostawę prądu z zakładami energetycznymi. Farma wiatrowa
- z oczywistych względów - nie jest w stanie zaplanować, kiedy
i z jaką mocą będzie wiało. Nie może więc zaplanować produkcji
energii elektrycznej. A bez takiego planu, żaden ZE nie podpisze
umowy, bo wymaga tego nowy regulamin rynku bilansującego energii
elektrycznej. PSE broni się, że wszystkiemu winna jest zła ustawa,
która nakazuje traktować wszystkich uczestników rynku jednakowo.
Ma też inny argument: ktoś musi wziąć na siebie koszty systemowe,
związane z pracą elektrowni wiatrowych. Chodzi zapewne o to, że
gdyby wiatr nagle przestał wiać, operator sieci musiałby kupić
energię na wolnym rynku (w zastępstwie prądu z farmy wiatrowej).
URE przyznaje, że nie jest w stanie nakazać PSE zmiany swojego
regulaminu. Efekt jednak jest taki, że akt prawny wyższego rzędu
jest pozbawiony znaczenia przez regulamin państwowej spółki. Tolerując
istnienie takiego regulaminu PSE oraz nie ułatwiając w żaden inny
sposób producentom energii odnawialnej wejścia na rynek, Polska
łamie postanowienia unijnej dyrektywy 2001/077/EC z 27 września
2001 r. Polska - z własnej woli - obiecała, że jeszcze przed wejściem
do Unii tę dyrektywę wprowadzi w życie.
UE zadecydowała, że w 2010 r. 12 proc. całej
energii (i 22 proc. elektryczności!) zużywanej przez państwa członkowskie
ma pochodzić ze Ąródeł odnawialnych. Dyrektywa 2001/077/EC wyznaczyła
paĄdziernik 2004 r. jako datę pierwszego raportu Komisji Europejskiej
nt. jej wdrożenia przez państwa członkowskie. Raport oceni także
Polskę. W wypadku negatywnej oceny, Komisja Europejska będzie
miała prawo wyznaczenia danemu państwu obowiązkowego, minimalnego
limitu wykorzystania energii odnawialnej, bez względu na koszty.
I na to właściwie powinniśmy się już szykować.
Gazeta Wyborcza 2002.09.06
Kontrowersje wokół farmy wiatrowej
Ponad czterdzieści gigantycznych wiatraków
ma stanąć w gminie Wągrowiec w okolicach miejscowości: Żelice,
Kamienica i Nowe. Postawi je tam niemiecki inwestor firma P&T
Technology Polska sp. z o.o. Na inwestycji zarobi firma, która
sprzeda prąd, i gmina, która będzie miała pieniądze z podatków
i za dzierżawę gruntów. Stracą być może mieszkańcy i przyroda.
Ludzie mieszkający w ich pobliżu - w Kamienicy,
Kaliszanach, Kaliszankach i Nowych - obawiają się, że tak wiele
dużych i tak gęsto rozstawionych wiatraków zaszkodzi środowisku.
- Wiatraki, których wysokość sięga nawet do 150 metrów, będą górowały
nad jeziorami i zniszczą krajobraz - martwi się pan Adam z Kaliszan.
Obawy mieszkańców gminy potwierdzają przyrodnicy.
Jezioro Kaliszańskie to ostoja ptaków wodnobłotnych i drapieżnych.
Ptaki będą rozbijać się o skrzydła wiatraków. To będzie sieczkarnia.
W końcu się stąd wyniosą - dodaje. Jak informuje dr Tadeusz Mizera
z poznańskiej Akademii Rolniczej - "żeby z czystym sumieniem
postawić tu elektrownię wiatrową, trzeba najpierw przez dwa, trzy
sezony obserwować trasy lotów ptaków".
Mieszkańcy obawiają się również o własne
zdrowie. - Takie duże wiatraki będą hałasowały, a generatory prądu
w elektrowni będą wytwarzały pole elektromagnetyczne. - Małe elektrownie
wiatrowe z dala od ludzkich siedzib nie są groĄne. Ale nikt w
Polsce nie zbadał jeszcze, jak na człowieka wpływają potężne elektrownie
wiatrowe, dlatego też nie można jednoznacznie stwierdzić, że nie
są szkodliwe - wyjaśnia dr Alina Grochowalska, fizjolog z poznańskiej
Akademii Medycznej. -
Profesor Rufin Makarewicz, kierownik Zakładu
Akustyki Środowiska UAM, uważa, że hałas wytwarzany przez wiatraki
może być groĄny dla człowieka, bo jego Ąródło znajduje się wysoko
nad ziemią i nie ma żadnego naturalnego ekranu akustycznego, np.
lasu, który by go tłumił. - Zanim więc elektrownia powstanie,
koniecznie trzeba zbadać, jaki hałas będą wytwarzały turbiny.
A do tego wystarczy znać liczbę wiatraków, dokładne ich położenie,
moc akustyczną pojedynczego obiektu - zapewnia Makarewicz.
|